Przede wszystkim, chciałabym podziękować za wszystkie miłe słowa i deklaracje trzymania kciuków :) Kochani jesteście!
Korzystając z dobrodziejstw wi-fi w naszym miłym hoteliku, napiszę szybko, że przede wszystkim staram się odespać ostatnie dni i odpocząć po podróży (dzięki korkom i remontom, zajęła ponad 13 godzin). Pakietów startowych jeszcze nie odebraliśmy, bo w drodze po nie stwierdziliśmy, że żadne z nas nie pamiętało o teczce z plikiem świstków, które są niezbędne Włochom do uprawiania narodowego hobby - kwitologii stosowanej.
Dzień spędziliśmy w niedalekiej Słowenii, głównie grzejąc kości na ciepłym słońcu. Jutro damy nogę do pobliskiego miasteczka - Muggii, ponieważ Triest będzie zajęty pochodem pierwszomajowym.
Od środy nie biegałam. Jem strasznie dużo.
Już nie mogę się doczekać :)
piątek, 30 kwietnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Jedz Haniu na zdrowie, a bieganie nie zając - pobiegasz w niedzielę:)
Trzymajcie się
Prześlij komentarz