Nojakto? Przecież dwa dni temu było minus naście, śnieg przyjemnie skrzypiał, gluty zamarzały, a tu plus cztery i pada deszcz?! Ja się tak nie bawię. W dodatku rację miał tatuś z niedawno zasłyszanej historyjki - kiedy synek po dziecięcemu zachwycał się pierwszym śniegiem, tatuś prędko zgasił wybuch dziecięcego entuzjazmu, stwierdzając "To i tak za trzy dni zamieni się w błoto".
W ramach protestu przeciwko pogodzie poszłam na siłownię. Tradycyjne 1.5 km na bieżni, a później godzina zwyczajowych atrakcji zakończona rozciąganiem.
Jutro trzeba spiąć się do wielkiego finiszu przedświątecznego, a w Wigilię... no cóż, pójdzie się pobiegać. Najwyżej poćwiczymy stabilizację na śniegowym błocie.
wtorek, 22 grudnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Tak, błoto jest fatalne... i te wały brudnego śniegu, do których pokonywania niekiedy by się tyczka przydała...
Prześlij komentarz