Cztery tygodnie temu pakowaliśmy latawce, deski, pianki (chy, chy, chy - spędziły wakacje w torbie), trapezy i ciuchy na upał. Dzisiaj pakujemy podkoszulki termalne, koszulki klubowe, buty do biegania w terenie, itp. W niedzielę ma być raczej zimno i pochmurno, a trasa (podobno) wiedzie głównie przez las.
Jutro, w samo południe, pakujemy się do busika i ruszamy do Torunia. A w niedzielę... OGIEŃ!
Agnieszko, zdrowiej! Na zdobycie Twojego wyniku nie mam szans, ale pobiegnę jak najlepiej. I pamiętam o pierniczkach.
piątek, 4 grudnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz