Podczas niedzielnego obiadu, jeden z kolegów-biegaczy rzucił pomysł, aby któregoś wieczoru pobiec Traktem Królewskim i obejrzeć świąteczną iluminację. Wczoraj wcieliliśmy pomysł w życie. Ruszyliśmy spod pomnika Piłsudskiego (tego vis-a-vis ul. Bagatela) i pobiegliśmy na Rynek Starego Miasta i z powrotem.
Niektóre dekoracje (fontanny) wydały mi się z lekka kiczowate. Ale, chowając do kieszeni naturę zołzy, byłam pod dużym wrażeniem, że jest możliwe udekorowanie 4 km warszawskich ulic według jednego pomysłu. A ponadto, okazało się, że wystarczy oddać do użytku kawałek miasta z równymi chodnikami, ograniczonym ruchem samochodowym, całość dobrze oświetlić i sprzątnąć, a ludzie przyjdą tam chętniej niż do centrum handlowego.
Dziś trening siłowy i bardzo porządne rozciąganie, gdyż zrobił się ze mnie supełek.
czwartek, 10 grudnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz