czwartek, 10 czerwca 2010

Boli

Nie, to nie kontuzja. Plecy bolą. Na szczęście fizykoterapeuta-cudotwórca postrzelał moim kręgosłupem, ponaciągał, pouciskał i niemiłe bóle, spięcia i napięcia zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Nawet nie zauważyłam, że "Powrót hiszpańskiej inkwizycji" był 100 postem.

Zapisałam się na bieg branżowy, w którym w ubiegłym roku zajęłam drugie miejsce wśród kobiet. Ciekawe, co będzie w tym roku, zwłaszcza że trasa inna.

Poza tym jest gorąco. Bardzo, bardzo gorąco. Dodatkowym plusem fizykoterapii jest to, że mam rozgrzeszenie od biegania do soboty, a w sobotę ma być ociupinkę chłodniej. Mogłoby być, bo mam biegać kilometrówki i strasznie nie chce mi się wstawać o 5 rano, żeby pobiegać zanim zrobi się tak więcej piekarnikowo.

Zamiast toastu z okazji 100 postu, wklejam zdjęcia zrobione jesienią w polskiej winnicy :)


6 komentarzy:

LidKa pisze...

Haniu, wiadomo co będzie w tym roku, ale nic nie mówię, żeby nie zapeszyć:)

quinoamatorka pisze...

No to ja też milczę jak grób, żeby nie zapeszyć, choć oczywiście palce mnie świerzbią ;)

drproctor pisze...

Uff... Przestraszyłem się tym tytułem posta nr 101... No nie wystawiaj naszych nerwów na takie próby.
A cóż to za branżowy bieg, jeśli wolno spytać?

Hankaskakanka pisze...

Lidko i Quinoamatorko, :-*

DrProctor, bieg organizowany przez okręgową radę adwokacką dla przedstawicieli zawodów prawniczych ;) W zeszłym roku byłam najstarszą osobą na pudle - seniorka wśród aplikantów i aplikantek :D

Midi pisze...

Na hasło "strzelanie z kręgosłupa" przychodzi mi do głowy jedynie BRRR... Ale fakt, pomaga. Tylko ja się przeraźliwie boję takich rzeczy...

Hankaskakanka pisze...

Midi, na początku strasznie tego strzelania nie lubiłam. Ale teraz już nawet się nie bronię - trach, trach, trach i natychmiastowa ulga. Najbardziej boję się (jeszcze) strzelania z odcinka szyjnego, bo wtedy aż echo idzie pod czaszką (widocznie pusto pod nią ;)). Na razie, po czwartkowej strzelaninie, moje plecy miewają się wyśmienicie.