wtorek, 11 maja 2010

Hop hop hop

Dzisiaj skakałam. Ze skakanką :) Lajkoniki, żabki - jak w podstawówce. Mam poprawić skoczność, bo wieloskoki w moim wykonaniu wyglądają zbyt pociesznie, żeby mogły świadczyć o właściwej sprężystości stawu skokowego.

Swoją drogą, dawno nie widziałam dzieci grających w klasy, w gumę albo skaczących przez skakankę. Niemodne?

Wracając do wieczornych zajęć: 2 km na bieżni (końcowe 300 m w tempie 4:15 min / km, a przedtem narastająco), godzina siłowni. No i skakanka, a na deser rozciąganie. Wystarczy.

6 komentarzy:

drproctor pisze...

Bo dzisiaj w klasy, w gumę albo na skakance gra się nieco inaczej..;)

Hankaskakanka pisze...

Ha! Tak też podejrzewałam.

Ewelina Majdak pisze...

Nie lubię Cię bo od skakanki masz pewnie jeszcze zgrabniejsze nogi niż do tej pory miałaś :))))))
I byłam pewna, że napisałam już ten sam komentarz dwa razy jak za trzecim razem mi zniknie to się poddaję...

Hankaskakanka pisze...

No to się zarumieniłam po czubki uszu ;))
A przy okazji gorąco polecam skakankowe podskoki, nie tylko ze względu na korzyści sportowe, ale i dlatego, że endorfiny aż buzują jak się tak człowiek wyskacze :)

LidKa pisze...

Właśnie niedawno kupiłam sobie skakankę - może mnie to zainspiruje:)

Hankaskakanka pisze...

Gratuluję zakupu i życzę dobrej zabawy :) Wczoraj znowu sobie poskakałam.