Bardzo życiowy skecz Monty Pythona: "Nobody expects the Spanish inquisition!!"
No więc właśnie. Ja też nie.
No i tak się złożyło, że dziś, podczas tradycyjnego środowego treningu klubowego, zostaliśmy poddani szczególnym hiszpańskim torturom pt. "Circuito' Oberon". Co to jest?
100 metrów sprintu i 10 pompek. 100 metrów sprintu i po 10 podskoków na każdej nodze, później obunóż i tzw. pajacyka. 100 metrów sprintu i 20 brzuszków. 100 metrów sprintu i 20 przysiadów. 100 metrów sprintu i 10 wysokich podskoków. 100 metrów sprintu i 20 ćwiczeń na plecy (leżymy na brzuchu, na mokrym tartanie i podnosimy jednocześnie ręce i nogi). 100 metrów sprintu i 10 pompek. 100 metrów sprintu i 20 brzuszków. 100 metrów sprintu i 20 ćwiczeń na plecy. 4 minuty odpoczynku i jeszcze raz to samo. Dodam, że sprint i ćwiczenia wykonywane są bez przerwy aż do skończenia serii.
Przykładowa tabelka pokazuje odrobinę inny zestaw, ale ja opisałam nasz - myślę, że równie wyczerpujący.
A zapowiadało się tak miło, bo nawet deszcz przestał padać i zrobiliśmy uroczą rozgrzewkę w Łazienkach i wcale nieprawda, że w Łazienkach nie można biegać w grupach, bo na nasz widok paru strażników bardzo miło się uśmiechało. Bzy kwitły, komary nie nadążały, pawie skrzeczały, ptaszki śpiewały. Dotruchtaliśmy sobie do stadionu na Agrykoli i wtedy właśnie hiszpańska inkwizycja ruszyła do akcji. Mam niejasne przeczucie, że jutro nie będę mogła się ruszać i tylko po cichu liczę na to, że nie dopadnie mnie żadne przeziębienie w charakterze premii za tarzanie się w kałużach na tartanie. Prawie wiersz wyszedł - tarzanie na tartanie. Ładnie.
środa, 19 maja 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
10 komentarzy:
A mnie się w sumie podobało :-)
Moje, mimo że młode, stawy bolą jak to czytam ;-)
Stasiu, mnie też. To chyba straszne...
Bob, witaj! Zobaczymy jak moje średnio-młode stawy będą się czuły jutro rano ;)
Ja też czytam to ze zgrozą, z tego zestawu to jeszcze może z 10 pompek bym dała radę. Niezmiennie podziwiam:)
Mógłbym być świnią i napisać, żebyś nie dramatyzowała, bo w gruncie rzeczy to wy się na tych treningach op...acie... Ale nie będę;)
Lidko, aż tak strasznie nie było ;)
DrProctor, wpadnij do nas kiedyś na trening. Zwłaszcza taki z zabawami :)))
Masochiści... Ja wczoraj z dziką radością odkrywałam urządzenie do robienia przysiadów w leżeniu ;)
Jeśli to takie, o jakim myślę, to ono bardzo dobre jest, bo można brzuch rzeźbić, nie obciążając pleców :)
Czasem bywam w Wawie, to może kiedyś wpadnę... tzn przyjdę;)
Dr Proctor, przy odrobinie szczęścia może trafisz na specjalność zakładu, czyli żabki albo podbiegi tyłem :)
Prześlij komentarz