środa, 3 listopada 2010

Clubbing

W poniedziałek odpoczywałam po weekendzie, wczoraj pracowałam długo i pobierałam lekcje językowe. Za to dziś - clubbing na Agrykoli, czyli klubowy trening.

Rozgrzewki zrobiliśmy 2 km. Obydwa bardzo, bardzo wolne - 6:38 min/km, bo trzeba było pogadać, wiązać sznurowadła, wydłubywać chusteczki z pakietu. Dużo się działo.

Kilometrówki mieliśmy biegać w tempie startowym, co u mnie oznaczało 4:54 min/km, z przerwami 1:30 min. Zanim się skoordynowałam z Gackiem, zdążyłam przebiec 5 kilometrówek w takich tempach: 4:45, 4:49, 4:46, 4:48 i znów 4:48. Ostatnią zrobiłam wreszcie w 4:54 min/km, bo Agnieszka straszyła, że powyżej tempa startowego powinno się robić dłuższe wypoczynki. Wewnętrzny hipochondryk poczuł się zaniepokojony. Potem 2 okrążenia dla schłodzenia i rozciąganie. Ze zdziwieniem stwierdzam, że nawet się nie zmęczyłam.

Po treningu odebraliśmy z mężem pakiety startowe z pobliskiego WOSiRu. Ze względów ekologicznych oraz, co tu dużo kryć, próżnościowych, nie chciałam wziąć koszulki. Dlaczego ze względu na własną próżność? Bo najmniejszym oferowanym rozmiarem było męskie S, które, po przymierzeniu modelu z wieszaka, okazało się wisieć na mnie jak na kiju i sięgać do połowy uda. Ale państwo z biura zawodów tak mile namawiali, że w końcu wzięłam czerwoną koszulkę i będę jej używać jako góry od piżamy. Pakiety startowe zawierają też furę ulotek, m.in. zachęcających do kupowania grillów i brania kredytów hipotecznych. Cytując jednego z bohaterów Barei "Trzymaj mnie pan - już się wyrywam."

No to idę odsypiać clubbing.

6 komentarzy:

zinow pisze...

Czyli celujesz w 49 minut. Ja podobnie, takie tempo chce trzymać przez 5-6 km, a potem przyspieszyć i ostatecznie zamknąć się w granicach 48:00-48:30

Hankaskakanka pisze...

Teoretycznie tak, a ile wyjdzie - zobaczymy :)

LidKa pisze...

Niezmiennie podziwiam, dziś "przebiegłam" na siłowni 3 km i byłam chora ze zmęczenia;)

Hankaskakanka pisze...

LidKo, siłownia? 3 km? Wspaniale!!

LidKa pisze...

No daj spokój jak patrzę na Wasze wyczyny to wydaje mi się, że pękniecie ze śmiechu czytając o naszych "wynikach" :P A M. przebiegł 5:)

Hankaskakanka pisze...

O, nie - w życiu. Zbyt dobrze pamiętam swoje początki :) Pogratuluj M.!