niedziela, 7 listopada 2010

Cuda

Jeśli miałabym zrobić ranking niedzielnych poranków, w które najbardziej nie chciało mi się biegać, dzisiejszy zająłby wysoką lokatę w czołówce. Ojej, ale JAK!

No dobra, w końcu ruszyliśmy z Moczydłowskiej. Pożyczyłam Garmina od męża, a on męczył się z moim (Gacek poszedł na całość - pokazuje głupoty w każdym okienku), bo potrzebny mi był miarodajny pulsometr. do zrobienia treningu 2 x 3 km z 2-minutową przerwą + 1 km do oporu vel na maksa vel w trupa.

Po zwyczajowym 1.2 km rozgrzewki, ruszyliśmy z pierwszą 3-kilometrówką. Ani ja ani mąż nie wpadliśmy na to, żeby mierzyć tempo dla 3 km, więc wiemy tylko, że ostatni kilometr pokonaliśmy w 4:36 min / km. Tętno wzrosło do 170 bpm. Jak na mnie to bardzo przyzwoicie. Dwie minuty przerwy, czyli smarkanie nosa, wyrzucanie zużytych chusteczek (jestem biegającą fontanną!) i znów frrrruuu. Było wolniej, bo zrobiło się tłoczno i biegliśmy ścieżką z "garbami" - 5:01 min/km. Czułam się bardzo zmęczona. Znów dwie minuty przerwy i ostatni akcent - mocna kilometrówka. Miałam wrażenie, że przetaczam się powoli, zwłaszcza, że widziałam przed sobą stopniowo oddalające się plecy męża. Próbowałam go gonić - nic. Tylko jego czerwona czapka migała w oddali.

Koniec kilometrówki. Cud. 4:02 min/km.

Do tej pory w to nie wierzę.

PS. Las wygląda smutno - błoto, gnijące liście, gołe drzewa.
PS2. Zapomniałam napisać o zaskakująco dobrym drugim daniu z wynalezionej dziś przeze mnie kuchni mazowiecko-meksykańskiej (maz-mex): nadzienie z sójek mazowieckich zapieczone w kupionych taco shells (z mąki kukurydzianej). Zdecydowanie do powtórzenia!

6 komentarzy:

Ironwoman pisze...

ładne tempo!
ps1. rzeczywiście ostatnio pogoda nie nastraja zbyt pozytywnie
ps2. fajnie wyglądają te... pierożki, ale dlaczego taka ornitologiczna nazwa? (nigdy też nie rozumiem, dlaczego gołąbki to gołąbki)

Hankaskakanka pisze...

Ja też nie wiem, skąd biorą się niektóre nazwy potraw. Poszperałam trochę o etymologii sójek. Nic. Podobno nazwa ta przyjęła się w latach 50-tych XX wieku. I już.

Ava pisze...

Joł! Co za tempo, i Ty się wahałaś przed startem :-) Widzimy się mam nadzieję w czwartek.
PS> Czyżbyś troszkę tęskniła do Polarka RS200sd z mniejszą ilością wariującej elektroniki? ;-)

Ewelina Majdak pisze...

Hanka ja nie wierzę w to co czytam.
Dawid też nie wierzy - siedzi obok :)

Jesteście moimi Mistrzami!

zinow pisze...

Szybko. Gdyby nie błoto, to by się pewnie za Wami kurzyło ;)
Planujesz jakiś czas w czwartek czy będziesz biegłą na wyczucie?

Hankaskakanka pisze...

@Ava, nadal się waham ;) Zwłaszcza, kiedy patrzę przez okno. Oj, żebyś wiedziała, że Polar nie robił aż takich numerów.
@Polka, ej, no co Ty :)
@Zinow, bardzo chciałabym przybiec poniżej 49 minut. A, co z tego wyjdzie - nie mam pojęcia :)