Przerwa trwa. Nie biegałam ani nie ćwiczyłam na siłowni od wtorku. Może dziś, w ramach dnia dobroci dla zwierząt, trochę się porozciągam. Inaczej chyba zardzewieję. Kupiłam kilka tygodni temu bardzo fajną książkę o wyjaśniającym wszystko tytule: "Stretching" (autor: Bob Anderson). Można w niej poczytać o prawidłowej technice rozciągania. Każde ćwiczenie klarownie opisano i zilustrowano. Książka została podzielona na grupy ćwiczeń rozciągających poszczególne partie mięśni, a także zawiera rozdział przedstawiający ćwiczenia dla 36 dyscyplin sportu (m.in. bieganie, jazda na rowerze, narty, windsurfing, pływanie, ale i... rodeo). Można dowiedzieć się, co ćwiczyć rano, co, jeśli pracuje się przy biurku, co w podróży.
A propos podróży - patrzę na zapakowaną przez męża torbę, przypominającą gabarytami futerał na wiolonczelę, a mieszczącą, między innymi, dwie deski i trzy latawce. W poniedziałek o tej porze będziemy około 3 stopni poniżej równika. "Człowiek musi sobie od czasu do czasu polatać".
Niestety w zatokach nadal cement albo plastelina (w zależności od pory dnia) i coś niepokojąco drapie w gardle. Wrrrr.
1 komentarz:
Na drapiące gardło dobry jest letni kisiel, kilka kubków i będzie Ci lżej :)
doświadczenie lektorskie i śpiewacze, bo na otarcia najlepsza jest mąka ziemniaczana :)
pozdrawiam
Prześlij komentarz