niedziela, 22 listopada 2009

Prawie na końcu świata cz. 2

Co było dalej? Spodobało mi się pływanie po oceanie, choć na skoki przez fale jeszcze przyjdzie czas.

Przez trzy dni miałam okazję kibicować zawodnikom biorącym udział w zawodach kitesurfingowych w trzech "dyscyplinach" - free style (skrótowo opisując: sztuczki i skoki), wave (śmiganie po falach) i down wind (zawodnicy pokonują określony dystans, spływając z wiatrem - kto szybszy ten lepszy).

To, co wyprawiali zawodnicy free style, zapierało dech w piersiach.










Na start zawodów down wind pojechałam na pace rozklekotanej ciężarówki. Droga prowadziła przez plażę i kierowca trzymał pedał gazu blisko podłogi, żeby zdążyć wrócić przed przypływem. Na pamiątkę zostało mi kilka sińców, ale dotarłam cało. Koleżanka, której kibicowałam, zajęła drugie miejsce.











2 komentarze:

Unknown pisze...

Haniu, przepiękne zdjęcia!
Rewelacja :) Cieszę się, że już jesteście z powrotem, cali i zdrowi :)

Margarithes pisze...

Dziękuję :)