wtorek, 22 lutego 2011

Moc z pieczarkarni

Czyli wieczór na siłowni. Jeszcze trwają ferie, więc tłok nie zbytnio nie dokucza.

Dzisiaj zrobiłam ostatni mocny trening na nogi w sezonie zimowym, nie licząc zaplanowanego i zakreślonego w kalendarzu tygodnia narciarskiego. Już niedługo, już niedługo, już niedługo - tak sobie powtarzam co rano, kiedy wybieram się do pracy.

Może to złudzenie, ale czuję, że dobrze przepracowałam zimę od strony siłowej i stabilizacyjnej. Przeszłam dziś mały sprawdzian: zrobiłam 4 serie przysiadów z obciążeniem równym swojej aktualnej wadze (50 kg, nie licząc gryfu) i jeszcze chodzę o własnych siłach. Stabilizację było mi dane testować nie raz podczas hasania po śniegu. W sumie jestem zadowolona i mam nadzieję, że na nartach będzie mi się jeździło jeszcze lepiej niż w zeszłym roku. Mam jedną czarną ściankę, z którą chcę się policzyć za poprzedni sezon.

A program na dziś? Klatka ze sztangą była zajęta, więc zaczęłam od ćwiczeń tematycznych, tzn. na swoją klatkę. Potem przysiady (rozgrzewka bez obciążenia, 20 kg, 30 kg, 50 kg), tzw. suwnica, maszyna do ćwiczenia przywodzicieli, ćwiczenia na stabilizację ogólną, barki i tricepsy. Rozciąganie.

Jutro sobie pobiegam. Niestety znów w pieczarkarni, bo nie chciałabym robić dziesięciominutówek przy -10.

7 komentarzy:

Midi pisze...

4 serie po 70 kg?!! To tak, jakbym ja zrobiła po 90 ;) Auć.

tete pisze...

wow! Haniu może przy okazji wystartujesz na mistrzostwach świata w kulturystyce ;)wytrwale pracujesz :) podziwiam i pozdrawiam :)

Hankaskakanka pisze...

@Midi, 4 serie po 50 kg, nie 70 :)
@Tete, chyba w wadze ćwierćpiórkowej, jeśli taka kategoria występuje ;)

Aniaha pisze...

Jesteś Haniu moim niedościgłym wzorem systematyczności. To jest wlaśnie takie cudne w biegamniu, ze jedno założenie pociąga za sobą kolejne i tak wszystko się zaczyna układać pod sznureczek: planowanie urlopu, wekendziku, rozrywek.

Ale podnieść 50 kilo, hoho. Rzeczywiście kruszyna w Ciebie. A ile masz wzrostu?

Hankaskakanka pisze...

Aniu, ja? Wzorem? Systematyczności? Bez fałszywej skromności stwierdzam, że nie zasługuję na taką pochwałę, choć i nie ukrywam, że zrobiło mi się miło :)
PS. Wzrostu mam całe 168 cm.

Midi pisze...

No jak to 50, jak piszesz, że z gryfem? Przecież gryfy są po 20kg i po 22,5kg standardowo?... Masz gryf, który nic nie waży? :)

Hankaskakanka pisze...

A, nie wiem, ile waży gryf. Kiedy robię rozgrzewkę bez obciążeń, wydaje mi się, że nic nie waży. Już na pewno nie 20 kg ;)