poniedziałek, 24 stycznia 2011

5/12

Wczoraj zakończyłam piąty tydzień biegania z planem.

A w planie tym stało "15-17 km crossu". Tak się szczęśliwie złożyło, że spadł świeży śnieg, dzięki czemu zrobiliśmy 17 km, klucząc po ścieżkach Lasku Bielańskiego. To chyba najbardziej górzyste (cha cha cha) miejsce w Warszawie, po lewej stronie Wisły. Niektóre podbiegi pokonywaliśmy kilkakrotnie, staraliśmy się skręcać w jak najmniej wydeptane ścieżki, żeby skorzystać z dobrodziejstw prawie-że-kopnego śniegu. Fajnie było poprzebierać nogami w tempie dowolnym, po białym lesie, przy świecącym słońcu.

Wieczorem poślizgnęłam się na oblodzonym stopniu i, łapiąc za poręcz, naciągnęłam coś w plecach. Boli, przeszkadza w spaniu. Mam nadzieję, że do jutra przejdzie, bo jutro siłownia.


7 komentarzy:

tete pisze...

fajna ta para na pierwszej fotce ;) "czy ten pan i pani są w sobie zakochani? czy ta pani tego pana chce"... :)

Adam pisze...

Góry w Warszawie, to się pośmialiśmy ;) Swoją drogą jak śnieg odpuści przetestuję Kopę Cwila. Wygląda zachęcająco.
Wracaj do zdrowia, chociaż "coś w plecach: nie brzmi optymistycznie. Mam nadzieję, że szybko przejdzie :)

Ava pisze...

Ostatnio odwiedziłam pierwszy raz w życiu Lasek Bielański ale w celach sankowych - faktycznie "prawie górski" krajobraz :) Zresztą bardzo fajna miejscówka - szkoda że tak daleko ode mnie. W mojej okolicy to podobno najbardziej górzysta jest Falenica - trzeba się będzie tam wybrać kiedyś

Hankaskakanka pisze...

@Tete, mnie pani bałwan przypomina Świteziankę z ilustracji :)
@Zinow, dzięki! "Coś" trochę odpuściło. Myślę, że spokojnie podołam siłowni.
@Ava, tak, Falenica, dzięki wydmom, jest mocno "górzysta". Jednak bliżej mi na Bielany. W centrum mogę sobie poudawać, że biegam po górach, robiąc pętelki z wykorzystaniem Agrykoli, Belwederskiej i Myśliwieckiej, z tym, że to takie asfaltowe "góry" :(

Midi pisze...

A to na dolnym zdjęciu to prawie jak fińska zima :)

Anonimowy pisze...

Koniecznie muszę odwiedzić Lasek Bielański. Moja stała trasa to właśnie udawane niby górki na Agrykoli

Hankaskakanka pisze...

@Midi, na Twoich zdjęciach fińska zima wyglądała bajecznie! W Warszawie rzadko kiedy tak jest, więc w niedzielę biegałam tak ucieszona, jakbym wygrała tydzień w Alpach ;)
@Ultrasetka, polecam! Agrykola ma dłuższy podbieg, niż jakikolwiek w Lesie Bielańskim, ale LB ma urozmaicony teren i, moim zdaniem, jest najlepszy do treningów crossowych po tej stronie Wisły.