sobota, 6 marca 2010

Superman

Jak już wcześniej wspominałam, czytam właśnie arcyciekawą książkę norweskiego autora, Thora Gotaasa "Running, a global history". Natrafiłam w niej na opowieść o dziewiętnastowiecznym supermanie, który nazywał się Mensen Ernst.

Mensen Ernst urodził się w Norwegii, w 1795 roku. Najpierw opłynął świat jako członek załogi statku "Caledonia", by w 1818 roku osiąść w Londynie i rozpocząć regularne treningi biegowe. W ciągu następnych lat, Ernst zarabiał na życie wygrywając kolejne wyścigi, występując na arystokratycznych dworach w całej Europie i dając biegowe show dla "ludu".

11 lipca 1832 roku wyruszył z Paryża w kierunku Moskwy. Miał do przebycia 1600 mil (około 2575 kilometrów) w ciągu 14 dni. Biegł utrzymując stałe tempo 6 mil na godzinę (ok. 9.6 km/h). W Borodino został zatrzymany przez miejscową ludność, która odniosła się do niego z dużą dozą nieufności, zamykając na klucz do czasu wyjaśnienia sprawy. Ernst uciekł przez komin, zbiegł po drabinie i zwiał nienadążającej za nim pogoni. Do bram Kremla dotarł przed czasem, zdobywając swym wyczynem ogromy rozgłos.

Podsumowując: podczas tej miłej wycieczki biegowej, dzielny Norweg pokonywał dziennie około 185 kilometrów, biegnąc prawie 20 godzin na dobę.

Jego następne dokonania to:

- trasa o długości 1700 mil (2720 km) pomiędzy Monachium a Nauplią (Grecja), pokonana w 24 dni 42 minuty i 30 sekund,
- trasa Stambuł - Kalkuta (8370 km) w 59 dni.

Ernst jest pochowany w miejscu, które zostało pokryte wodą po wybudowaniu tamy w Assuanie. Zmarł podczas swojej ostatniej wyprawy - jej szlak prowadził z Jerozolimy i miał zakończyć się u źródeł Nilu.

Pomyślę sobie o tych 185 kilometrach dziennie podczas najbliższego maratonu ;-)

2 komentarze:

quinoamatorka pisze...

Niesamowita historia.

Hankaskakanka pisze...

Prawda? Zwłaszcza, wziąwszy pod uwagę, że Mensen Ernst nie biegał w dobranych przez specjalistów obuwiu, nie nosił ubrań z tkanin oddychających, nie towarzyszł mu sztab fizykoterapeutów i dietetyków.