wtorek, 9 marca 2010

Z poślizgiem

Ech, przegapiłam wczoraj okazję do napisania o biegających kobietach! Trudno się mówi, swoje subiektywne czepialstwo wyleję dziś.

Po pierwsze, jestem zawsze wzruszona uwagą, jaką kobietom poświęcają wychodzące w Polsce pisma biegowe. Nie raz pastwiłam się nad notkami o "ciuszkach" do biegania (dla facetów nie ma "ciuszków" - są ubrania) i o tym, jak wielką wagę recenzenci przywiązują do tego, czy kobiecie w danej bluzeczce będzie uroczo, czy będzie prezentować się kobieco, czy podkreśli ona jej kształty. A potem przedstawią dziesięć notek o ubraniach dla mężczyzn, nawet nie zająknąwszy się, czy koszulka podkreśli muskulaturę klatki piersiowej, a spodenki - wyrzeźbiony mięsień gruszkowaty.

Po drugie, zdarza mi się pracowicie wertować kolejne strony testów obuwia biegowego, aby przekonać się, że buty damskie dla testerów nie istnieją. Wszak wiadomo, że panie zwracają uwagę tylko na to, czy w "bucikach" zgrabnie zaprezentują się ich łydki, albo czy całość zgra się kolorystycznie i doda powabu.

Po trzecie, Polska wypada fatalnie w statystykach dotyczących uczestnictwa kobiet w maratonach. Z zeszłorocznych zestawień przygotowanych przez ARRS, wynika, że w Polsce 1 maratonkę przypada 11.79 maratończyków (słowo daję, że nie wiem jak wygląda 0.79 maratończyka), co dało naszemu krajowi 39 miejsce na 41 możliwych. Słabo.

Na ostatnim przykładzie zakończę marudną wyliczankę, stwierdzając, że widok biegnącej kobiety zawsze budzi we mnie miłe uczucia. W końcu, to jedna z tych, które wybrały sobie coś wygodnego spośród "ciuszków", udało jej się znaleźć odpowiednie buty i nie przejmuje się tym, że na trasie maratonu będzie goniona przez 11.79 maratończyków.

3 komentarze:

Mich pisze...

Jestem za tym, żeby mięśnie gruszkowate (z ciekawości za moment sprawdzę które to) prezentowały się dobrze w ubrankach obu płci. Absolutnie!

Unknown pisze...

Haniu, obsmialam sie z samego rana. Choc tak naprawde, to co piszesz wesole nie jest...

Hankaskakanka pisze...

Mich, gruszkowate to te w pośladkach :)

Anoushko, bo to i śmieszne i straszne ;)