No, to wróciłam już na dobre - i do codziennych obowiązków, i do rytmu treningowego.
Wczoraj poszłam na siłownię. Miał być delikatny trening, bez zakwaszania i w ogóle sama rozkosz, a dziś barki, góra pleców, pupa i dwugłowe od rana wyraźnie zaznaczają swoją obecność. Po treningu siłowym weszłam na bieżnię, żeby zrobić zaordynowane 6 km w pierwszym zakresie. Chyba za dużo czasu spędziłam na naprawdę świeżym powietrzu i po kilometrze poczułam się tak, jakbym biegała w łaźni parowej. Wytrzymałam 5 km potulnego dreptania na niskim tętnie, oglądając mistrzostwa w jeździe figurowej na lodzie. Na ostatni kilometr podkręciłam tempo i zakończyłam trening drugim zakresem, po czym zawlokłam się na matę, żeby porządnie rozciągnąć supełki, które się we mnie pozaplatały. W domu padłam jak betka.
Dziś poszłam na trening klubowy, na Agrykolę - ale było miło! W powietrzu czuć było wiosnę, nigdzie nie było widać śniegu, świecił księżyc. Zrobiliśmy 12 km biegu przełajowego, z końcówką polegającą na wbieganiu pod Agrykolę... tyłem. Biegało nas chyba 10 osób, czyli dziesiątka wariatów wbiegająca pod górkę "na opak". Mąż straszył kolegę, który zgodził się na holowanie mnie na wynik w niedzielnym półmaratonie, okropnymi opowieściami o skutecznych metodach motywacyjnych. Trzeba przyznać, że część tych metod (np. opisywanie dań z makaronem w roli głównej) bywała skuteczna...
Po treningu pojechaliśmy do naszego zwyczajowego miejsca po falafele na wynos. Osiągnęłam po nich prawdziwy błogostan. Gdyby tylko nie trzeba było nastawiać budzika!
Aaaa, jeszcze jedna rzecz - jest mi szalenie miło, bo koleżanka z pracy, którą rok temu namówiłam na siłownię i jazdę na rowerze, wczoraj powiedziała mi, że od roku nie bolał ją kręgosłup i w ogóle czuje się jak nowo narodzona. Mocno gryzłam się w język, żeby nie powiedzieć "ANIEMÓWIŁAM?!".
No dobrze, spowiedź zakończona, więc czas złapać kilka godzin ulubionej jednostki treningowej.
środa, 24 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
Cyborgi:)
Kibicuję wbity w fotel
Do cyborga jeszcze mi daleko :)
Prześlij komentarz