sobota, 20 lutego 2010

Spływaj

Tytuł stanowi zachętę dla śniegu, a raczej dla tego, w co zmienił się śnieg w Warszawie. Na ulicach widać ogromne, brudne pryzmy niewiadomoczego, pośniegowe błoto i wyłażące z niego śmieci. Oraz psie kupy. Raczej nie ma czym się zachwycać.



O bieganiu będzie jutro.

Kostka przestała boleć. I to chyba jedno z najbardziej optymistycznych zdarzeń mijającego tygodnia.

2 komentarze:

Mich pisze...

Dzisiaj zwróciłem szczególną uwagę na okropność z drugiego zdjęcia na ulicach. Na przystanku przy pl. Bankowym śnieg przypomina ogromną popielniczkę. fuuu
Szybkiego powrotu do formy. Może nie kostnej ale wokół kostki:)
Przyjemnego weekendu!

Hankaskakanka pisze...

Mich, faktycznie - coś obrzydliwego :(

Dziękuję za życzenia i z wzajemnością (zwłaszcza, jeśli chodzi o miły weekend)!