Mieliśmy dziś rano towarzystwo w Parku Saskim - tłumy plażowiczów:
Spotkaliśmy również dwóch biegaczy, ale żaden z nich nie odpowiedział na przywitanie. Kaczki sprawiały znacznie milsze wrażenie.
sobota, 30 stycznia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
3 komentarze:
moze jeszcze sie nie obudzili?;)
Anoushka nie wyobraża sobie chyba naszych porannych arktycznych temperatur...
Hania, zaglądam do Ciebie i bardzo dobrze mi się czyta i podziwia co robisz. Mam prośbę- jeśli będziesz miała chwilę, napisz jeszcze o początkach przygody z bieganiem, co?:)
Mich, skrótowo opisałam to w pierwszych postach. Zdaję sobie sprawę, że zrobiłam to bardzo pobieżnie, ale jakoś nie potrafię znaleźć czasu na spisanie wspomnień. Przeważnie myśl o tym nachodzi mnie wtedy, gdy jestem daleko od komputera (np. kiedy biegam), a później siadam przy nim i opisuję bieżące sprawy. Obiecuję, że postaram się złożyć rzetelne sprawozdanie :) Miło mi, że do mnie zaglądasz!
Anoushko, nie wnikam w powody. Może wstali lewą nogą? ;) U Was, w Nowy Rok, ledwo nadążaliśmy z "bon jour" :)))
Prześlij komentarz