niedziela, 31 stycznia 2010

Korki

Warszawa jest bardzo ciekawym miastem. Gdy tylko nadchodzi tzw. długi weekend, ferie lub wakacje - pustoszeje. Na drogach robi się przyjemnie pusto, powietrze, oczyszczone ze spalin, sprawia, że miejska przebieżka nie grozi atakiem duszności, w sklepowych kasach skracają się kolejki, a spod drzwi szewca lub księgarni "Czytelnika" cofa nas kartka "Zamknięte". Warszawiacy stoją w korkach na Zakopiance, w drodze na Hel, a złośliwe osoby (np. Hankaskakanka) rozkoszują się pustym miastem. I podążają do Lasu Kabackiego, wyobrażając sobie puste ścieżki, skrzący się śnieg i przeświecające przez gałęzie sosen słońce.

Na miejscu zgadza się prawie wszystko: śnieg wygląda na przerobiony w fotoszopie, bo to aż niemożliwe, żeby tak skrzył, słońce świeci i nawet przygrzewa, niebo niebieszczeje, tylko na ścieżkach roją się niedzielni spacerowicze, wielbiciele nart biegowych, rodzice wlokący sanki, maszerujący z kijami, rowerzyści i biegacze.

Jednym słowem - korki. Przez które trzeba się przebić, licząc z tym, że czasem trzeba będzie wskoczyć w śnieg po kolana, żeby wyprzedzić poboczem.

Jednak nie po to przyjechało się do lasu, żeby z niego zawrócić. Zaciskamy zęby, włączamy Polara, dosmarowujemy nos wazeliną i wio! Wyszło 13.5 kilometra, w tym 7 dwuminutowych przyspieszeń do drugiego zakresu (czasem wychodził trzeci). Miało być tych przyspieszeń 10, ale zostawiłam je sobie na koniec i nie zdążyłam, bo spieszyliśmy się na urodziny bliskiej nam osoby.

7 czy 10 - i tak nieźle się zmęczyłam. Mam nadzieję, że bieganie po śniegu rzeczywiście zaowocuje w wiosennych startach :)


2 komentarze:

LidKa pisze...

Haniu, jesteś bardzo trendy:) Przynajmniej w Szwecji.
Dzisiaj w naszej gazecie codziennej przeczytałam, że blogów sportowych - m.in. na temat biegania i uczestnictwa w maratonach zaczyna się pojawiać coraz więcej i cieszą się coraz większą popularnością.
Niezmiennie podziwiam i pozdrawiam.

Hankaskakanka pisze...

Mujeju, jak to czasem człowiek się niechcący wpasuje ;)

A ja podziwiam Twoje piękne skorupy, więc mamy remis :)