Nad sportami zależnymi od pogody. Po 5 dniach czekania na wiatr, prognoza pokazała, że o świcie powieje. O 7 z małymi minutkami zaczęliśmy wyciągać latawce z przechowalni. Pompowanie, podłączanie linek i mąż pomknął na wodę. Ja poczekałam chwilę na instruktora, bo, w przeciwieństwie do męża, który trochę sobie w tym roku już pohulał na wodzie, od 11 miesięcy nie miałam deski na nogach ani latawca nad głową. Instruktor zjawił się przed 9 i ruszyliśmy. Najpierw przesłuchanie od podstaw: sterowanie latawcem, zrób parę body dragów. Dobrze, dobrze - zakładaj deskę i jedziemy.
Zdążyłam zrobić kilka halsów i ktoś zdecydował, że dosyć tego wiania. Kolejne latawce przepadały, aż przyszła i kolej na moją żabkę, która pofikała trochę na powierzchni i zakończyła działalność.
Powoli się rozwiewa. Może jeszcze uda się wyskoczyć na większy rozmiar po południu. Z naciskiem na słowo MOŻE.
A biegać można niezależnie od pogody.
poniedziałek, 4 października 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
8 komentarzy:
Prawie, jak na żaglach. Tam można chociaż silnik zapuścić albo załogę zagonić do pagajów ;)
Jakbym skądś znała temat ;-)
A nawet o nim pisała: http://do-przodu-i-w-gore.blogspot.com/2010/08/o-wyzszosci-biegania-cz-i.html
No niestety, gdybym mogła pływać na desce 3x w tygodniu nigdy w życiu pewnie bym nie zajęła się innym sportem, a tak to co? Stał się rarytasem, klimat coś się chrzani na globie bo nawet super pewny wiatrowo Egipt nie jest już pewny. Ale Hanka, na pewno wrócisz super opalona i wypoczęta więc ma to swoje plusy :-) I z radością wrócisz do biegania!
a poza tym bieganie jest: tanie, nie wymaga zespołu, żadnego sprzętu (no może poza wygodnymi butami) i jest idealne dla kogoś takiego jak ja - czyli osób które nie mają: refleksu, dobrej koordynacji ciała, dobrego wzroku :)
pozdrowienia!
Bieganie to WOLNOŚĆ! I mam jeszcze kilka argumentów na obronę tej tezy;)
gdyż ponieważ wiadomo: bieganie jest the best :))
Celmaraton, wyobraziłam sobie siedzenie na desce z pagajem :))))
Avo, wygląda na to, że popełniłam plagiat ;-) Jeśli chodzi o wiatr i Egipt: podobno wrzesień i październik były zawsze 100% pewniakami wiatrowymi. Od paru lat ta zasada nie działa i można trafić na tygodniową "dziurę". Zresztą rozmawiałam z jednym z instruktorów, który przez parę lat pracuje na zmianę w Egipcie i na Arubie. W tym roku przyjechał z Aruby miesiąc wcześniej, bo huragany nawiedziły wyspę już we wrześniu zamiast trzymać się tradycji i zrobić to w październiku.
Ironwoman, no właśnie - z koordynacją u mnie jest raczej na bakier ;)
DrProctor i Midi, nic dodać, nic ująć!
To nie plagiat, to niestety smutne zgodne wnioski :-) Smutne dla wiatrolubnych (czyt. wind-/kitesurferów) Gdzie jest taki wszystkomający raj z wiatrem który wieje ciągle, idealną pogodą do biegania i może jeszcze jakimiś skałami? Muszę przejrzeć atlasy i statystyki meteo ;-)
Hm... Jeśli i wieje i jest idealnie do biegania, to najprawdopodobniej znaczy, że pływasz w zimnej wodzie, opakowana w długą piankę, rękawice i buty. Może nawet i w neoprenową czapkę ;)
Prześlij komentarz