No dobra. Sezon maratoński uważam za oficjalnie zamknięty. Jeszcze tylko potrzymam kciuki za koleżankę i kolegę, którzy będą startowali w Dębnie.
Przez ponad dwa tygodnie odpoczywałam na tyle gorliwie, że mam już tego dosyć, więc dziś poszłam na siłownię. Omamuniu, jakie tłumy! Nie wiem, czy ludzie powzięli noworoczne postanowienia na 3 miesiące przed Nowym Rokiem, czy też dopadły ich jakieś smutne refleksje po sezonie na kostiumy kąpielowe i krótkie spodenki, ale dzisiaj aż się kłębiło od amatorów wyciskania siódmych potów. Powyciskałam i ja.
Zaczęłam od rozgrzewki na bieżni (1 km w 5 minut), a potem zrobiłam przysiady ze sztangą (pierwszą serię bez obciążenia, drugą 20 kg, trzecią - szóstą - 30 kg), ćwiczenia na maszynie do katowania pośladków, grzbiet na rzymskiej ławeczce, triceps z niedużym obciążeniem (2 kg), brzuch, przysiady z piłką lekarską na bosu i rozciąganie. Wróciłam do domu raźnym marszem i rzuciłam się na lodówkę. Nnnno, bez przesady - raptem dwie kanapki i trochę ogórków kiszonych.
Chyba jednak pobiegnę w Biegu Niepodległości. Od czwartku zaczynam treningi pod dychę. Może namówię męża, żeby mnie poholował? Na razie utrzymuje, że nie chce mu się ścigać, to akuratnie zrobi trening w drugim zakresie i spełni dobry uczynek.
Co potem? Podreptam sobie w pierwszym zakresie, powzmacniam to i owo (zwłaszcza te nieszczęsne pośladki) na siłowni, porozciągam się i w połowie grudnia zacznę przygotowania do wiosennego maratonu. Stwierdziłam dziś, że chyba najbardziej lubię zimowe treningi - nie dosyć, że trudno się na nich zgrzać, to jeszcze człowiek biega z wiosną w głowie i w kalendarzu treningowym. Fajnie.
Na razie obstawiam Cracovia Maraton. Słyszałam o nim tyle dobrego i tylu moich znajomych przywiozło z niego fantastyczne życiówki, że mocno mnie nęci. Mam dobre połączenie pociągowe z Warszawy, jest gdzie zanocować - dlaczego nie? Wcześniej będę chciała powtórzyć zeszłoroczny schemat półmaratonów, tzn. Wiązowna treningowo i Warszawa na życiówkę. Po tym roku mam lekki niedosyt, bo niby życiówka padła (poprawiłam wynik o 3 minuty), ale poniżej 1:50 h nie zeszłam. Liczyłam jeszcze na jesienny półmaraton w Łomży, na który rok temu nie dotarłam z powodu antybiotyku, ale niestety się nie odbył. Niby są jeszcze "Mikołaje" w grudniu, tylko trasa trudna i termin w sezonie na roztrenowanie. No nic, będzie co robić na wiosnę :)
wtorek, 12 października 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
11 komentarzy:
W "mojej" siłowni też dzikie tłumy ostatnio. Na klaustrofobię można zapaść;) - ale z drugiej strony nic tak nie cieszy oka, jak widok spoconych rodaków. Przecież mogliby zalegać w tym czasie przed jakimś serialem albo objadać się fast foodem...
;)
PS. Szczęka mi opadła na widok masy zdjęć z maratonu. Pięknie było:)
A na "mojej" siłowni zawsze pusto! Ale pewnie dlatego, że wykupuję karnet poranny, czyli do 16.
Fajne plany na nowy sezon, powodzenia!
Kraków fajny maraton - zwłaszcza z uwagi na widoki. Ale podwójna pętla przed finiszem potrafi... zdemotywować.
Bluuu, masz rację!
Emilio, chodzę zawsze późnym popołudniem / wieczorem albo bardzo wcześnie rano, czyli wtedy, kiedy większość :(
DrProctor, tak, słyszałam o tej pętli i jej właściwościach ;) Trudno, jakoś będę musiała się z nią zmierzyć!
kiedyś chodziłam na siłownię, ale to chyba nie dla mnie - tłum i za gorąco... :(
też myślę o Krakowie :)
Tak dwie pętle wokół krakowskich błoń na koniec maratonu to zemsta orgów ;)Ostatnie kilometry co drugi to zombie :)Z boku wpadają na metę kończą mordęgę a tu trzeba jeszcze przebiec kółko brrr ;)pozdrowionka :)
Też myślę o Krakowie, muszę w końcu te 4h złamać :-)
Ironwoman, jakoś polubiłam ćwiczenie na siłowni. Wolę biegać na świeżym powietrzu, ale widzę, ile korzyści mam z mocowania się w czterech ścianach ;)
Tete, powiadasz, że finisz w Krakowie to Noc Żywych Trupów VII? ;) Postaram się nie rozglądać na boki!
Mateusz, ja też. Zwłaszcza, że w maju zabrakło mi na włoskich pagórkach zaledwie 2 minut ;)
dwa lata temu w krakowskim maratonie wziely udzial Kajmany Dakarskie :) I corka prezydenta (anonimowo oczywiscie)
O, Aniu, jaka ciekawa wiadomość! I jak poszło córce prezydenta? :)
sprawdze
Prześlij komentarz