W grudniu dostałam przesyłkę od Nike Poland. Zawierała ona piękną, ciepłą i, jak się okazało w trakcie użytkowania, potrzebną w zimowej garderobie, bluzę do biegania z serii Nike Element.
Zdjęcia ze strony nike.com
Z przodu, na grzbiecie (mniej - więcej do górnej części łopatek), na dole pleców i po zewnętrznej części rękawów, czyli w miejscach najbardziej wystawionych na działanie wiatru, deszczu i śniegu bluza jest wzmacniana od zewnątrz materiałem, którego faktura przypomina mi bardzo ceniony w ekstremalnych warunkach softshell. W środku, w tych samych miejscach, ma dodatkowe ocieplenie o takiej fakturze:
Zdjęcie ze strony nike.com
Dzięki temu nie odczuwa się (bądź odczuwa się w mniejszym stopniu) uderzeń wiatru, a także można sobie przez ponad godzinę biec w marznącym deszczu lub deszczu ze śniegiem i nie zmoknąć. Przy bezwietrznej i suchej pogodzie z temperaturą powyżej 0 C, lepiej zostawić bluzę w domu, bo można się w niej ugotować.
Na zdjęciu widać, że rękawy mają "łapki", pod które wystarczy założyć cieniutkie rękawiczki i ręce nie marzną nawet przy -10 stopniach. Dodam również, że łapki wytrzymały zęby labradora - ani śladu. Pancerne i wielofunkcyjne! Kołnierz bluzy zapina się dość wysoko, a od wewnątrz jest podszyty mięciutkim materiałem - wszystko to sprawia, że szalik był mi potrzebny dopiero przy większych mrozach. Poza tym wystarczał cienki buff.
Dodatkowymi atutami są liczne i dobrze widoczne elementy odblaskowe - dla mnie to bardzo ważne, ponieważ zimą najczęściej biegam, gdy już albo jeszcze jest ciemno, a moje trasy biegowe wiodą przez środek miasta.
Podsumowując plusy: bardzo piękna, wygodna, ciepła i znakomicie chroniąca od wiatru czy deszczu (deszczu ze śniegiem) bluza. Podoba mi się również jej kolor - lekko przyszarzały fiolet, który stanowi ciekawą alternatywę dla tzw. żywych kolorków, w których najczęściej robione są ciuchy biegowe dla kobiet (pomijając klasyczną czerń).
Minusy są dwa.
Po pierwsze, żałuję, że bluza nie ma kaptura. Kiedy jest naprawdę zimno albo wietrznie, lubię naciągnąć na głowę kaptur, który powoduje, że biegnę w swojej ciepłej banieczce i jest mi miło i dobrze. Na szczęście św Mikołaj przyniósł mi inną bluzę - noszoną jak ciepły podkoszulek albo druga warstwa - z domieszką wełny, wysoką stójką i kapturem. Noszę ją pod bluzą testową i, w razie potrzeby, zakładam kaptur na czapkę.
Po drugie, tylko jedna, mała kieszonka! Mieszczą się do niej kluczyki do samochodu, ewentualnie jakaś waluta na picie czy awaryjne dotarcie do domu. Może jeszcze, jeśli nie nosi się kluczyków, można włożyć kartę miejską lub bilet autobusowy. To tyle. A ja noszę zawsze paczkę chusteczek, telefon, czasem, gdy zrobi mi się za ciepło, ściągam buff lub rękawiczki - wszystko trzeba trzymać w rękach (tzn. telefon zapinam w kieszonce w spodniach, ale chusteczki i wszystko inne - w łapach).
Poza tymi dwoma mankamentami, bluza jest naprawdę fantastyczna i nie mogę się nią nacieszyć. Jedzie ze mną na narty, żebym mogła w niej kicać na wysokościach.
Dziękuję Nike Poland za taki wdzięczny materiał do testów i wracam do umierania po intensywnym treningowo dniu (poranne bieganie i wieczorny crossfit), ale o tym następnym razem.
Miłego tygodnia!
Miłego tygodnia!



5 komentarzy:
Takie rękawy to może coś dla mnie. Zawsze mam problem z nie- lub przegrzewaniem najwrażliwszej części mnie - dłoni.
Haniu nie rób nam tego i prosimy nie umieraj;)pozdrowionka:)
Ach tak to jest, jak są fajne łapki, to nie ma kaptura, jak kaptur idealny, to czegoś innego brakuje. Naprawdę ciężko o idealną bluzę. Ale ta pomimo wspomnianych mankamentów naprawdę fajnie wygląda. I trzeba przyznać Nike, że ich produkty są nie tylko funkcjonalne, ale też naprawdę ładne!
Bardzo fajna ta bluza, mam tez podobną Nike'a ale cieńszą więc bez tych atutow które doceniasz zimą i niestety czarną ;-) Ale trzeba przyznać że swietnie leży, Nike naprawdę potrafi robic damskie bluzy, w których sylwetka nieźle wygląda. No i mnie też wkurza ta mikro kieszonka ;-) może kiedyś wpadną na pomysł że człowiekowi przydaje się podczas biegu coś wiecej niż bilet albo kluczyk.
@DrProctor, tak bardzo lubię takie rękawy, że kupiłam sobie kurtkę zimową (nie-biegową ;)) właśnie z łapkami zakładanymi na rękawiczki.
@Tete, dobra :) Pozdrawiam!
@Emilia, to prawda, mnie też bardzo się podobają rzeczy Nike, a poza tym uważam, że są dobrej jakości.
@Ava, bardzo doceniam to, że w ogóle teraz da się kupić ładne, dobrze dopasowane ciuchy biegowe dla kobiet. Gdzie te czasy, kiedy kupowało się cokolwiek, tylko dlatego, że było w rozmiarze i z materiału technicznego, bo już na kolor i estetykę machało się ręką. Albo, kiedy przychodziło się do sklepu sportowego i sprzedawca, na pytanie o buty do biegania, mówił - to są ładne buciki i panie sobie je bardzo chwalą :) A to było naprawdę niedawno.
Aha, mam teorię a propos mini- kieszonek: winna jest popularność ipodów - producenci ubrań biegowych doszli do wniosku, że to jedyny przedmiot zabierany przez biegaczy w trasę ;)
Nawiasem mówiąc, Jacek Fedorowicz w ostatnim RW sklął na czym świat stoi bluzy bez kieszeni :D
Prześlij komentarz