Wróciliśmy już spod kręgu polarnego. Niektórzy (ja) z pamiątkami: potworny katar i żyletki w gardle. Piję herbatkę ziołową na ból gardła, łykam jakiś syrop i liczę na rychłe wyzdrowienie.
Według oficjalnego serwisu maratońskiego, w sobotę mieliśmy nie 6, a 3-4 stopnie i wiatr 18 m/s. Nie licząc ulewy. Następnego dnia gazety pisały, że to była rekordowo okropna pogoda w 84-letniej historii maratonu. Może i dobrze, że skończyło się tylko na moim katarze i tych gardłowych żyletkach, a nie zapaleniu oskrzeli.
W tym tygodniu nie będę biegać - muszę zająć się różnymi sprawami domowymi i, co najważniejsze, wyzdrowieć. Za 8.5 tygodnia czeka mnie Maraton Karkonoski. Do tego czasu nie zamierzam startować. Co prawda Ava kusiła 5-kilometrowym biegiem w Parku Morskie Oko, ale jednak nie będzie mnie wtedy w Warszawie. No więc sprawa rozwiązuje się sama.
I jeszcze parę zdjęć z niedzielnego i poniedziałkowego spaceru po mieście. Pomiędzy kolejnymi falami deszczu.
wtorek, 5 czerwca 2012
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
9 komentarzy:
Odpoczywaj, zdrowiej, a potem umacniaj formę, będzie dobrze!:) Mnie Maraton Karkonoski lub Gór Stołowych też kusi, ale nie czuję się jeszcze tak mocny w bieganiu pod górę, a szczególnie ostro w dół.
zdrowiej szybko Haniu! A potem wspaniałej przygody na karkonoskim:)Pozdrówka
To całe szczęście, że zeszliście strasy, bo mogłoby się faktycznie skończyć dużo cięższą chorobą. Zdrowiej i zbieraj siły na Maraton Karkonoski!
Co Cię nie zabije to Cię wzmocni :-) Na Karkonoskim dasz czadu, że o Poznańskim nie wspomnę ;-)
Zdrowia! Może imbiru z miodem zalanym ciepłą wodą?:)
@Krasus, MK wydaje mi się łatwiejszy technicznie (pomijając początkowy podbieg) od MGS. Zresztą chcę go tylko pokonać w limicie, więc marzenia mam skromne ;) Zbiegać ze stromizm nie umiem. Zaciągam w głowie ręczny :(
@Tete, dziękuję :)) Oby nie lało ;)
@Emilia, tak się pocieszam i wykańczam kolejną paczkę chusteczek. Aaaapsik!
@DrProctor, jak tylko ogłoszą trasę, podejmę jakąś decyzję ;)
@Mich, dobrze, że mi przypomniałeś- piję od wczoraj :)
Ponieważ nie biegam, szykuję post kulinarny z dwoma hitami z zeszłotygodniowego ładowania węgli :)
Dobra dobra, nie daj się Wielkopolskiej nachalnej reklamie - biegniemy na Narodowy! :)
Pogoda masakryczna według tych oficjalnych danych, chyba bym w folii biegał w takich warunkach :D
No to ja też życzę Ci zdrówka! Ciekawe w jakim byś była stanie, gdybyś jednak się zawzięła i skończyła ten maraton - pewnie rozłożona totalnie. Odpoczywaj i czekam na przepisy :)
@Leszek, biegliśmy w foliowych pelerynkach, kupionych (w odruchu rozpaczy) w kiosku na stacji metra ;) I tak ociekaliśmy wodą, ale bez nich byłoby jeszcze gorzej. Narodowy... On mi się tak strasznie nie oodoba :( No i mam z maratonem w Poznaniu swoje porachunki ;)
@Ava, obstawiam hipotermię w okolicach 30 km ;) Jeszcze mnie zaraza trzyma, ale trochę słabiej. Ironman też przeziębiony, choć nie biegł. Teraz biega po domu. Non stop. Chyba szykuje się na jakiś bieg 24-godzinny ;)
Prześlij komentarz