A teraz coś milszego: jeśli wierzyć panu doktorowi, u którego byłam w środę i który zlecił mi zrobienie rtg po nastawieniu (na ostrym dyżurze nie bawią się w takie głupstwa), nie jest wykluczone, że pożegnam się z gipsem już za 9 dni, czyli po dwóch tygodniach od złamania!! Będę musiała nosić stabilizator i raczej nie wyjdę od razu na rozbieganie ani trening siłowy, ale pozbycie się buły (ma wkładkę filcową w środku!!) oznacza niebagatelne podniesienie stopy życiowej.
Leżę zatem na kanapie i wpatruję się w tę zacementowaną stopę, przesyłając jej pozytywne myśli oraz pokorne prośby o szybką rekonwalescencję.
W międzyczasie przekonałam się, że warto być wysportowaną i zaprawioną na siłowni na wypadek, gdyby wiele czynności życiowych trzeba było wykonywać na jednej nodze. Przydaje się to także do chodzenia o kulach. Myślę, że po wykurowaniu prawej stopy, będę w stanie robić pełne przysiady na lewej nodze, a pompki - trzaskać jak komandos.
Gdyby ktoś martwił się, że cross fit jest dyscypliną niebezpieczną - uspokajam! To nie wina cross fitu, tylko ja jednak jestem Hanią, która wiecznie miała albo zwolnienie z wuefu z powodu niekończących się przeziębień, albo dostawała z tego wuefu 3 na semestr, wyciągane na 5 na koniec roku, żeby nie psuć czerwonopaskowego świadectwa. Tak więc trudno się dziwić, że po kilku latach wzmożonej aktywności sportowej, "coś" mi się wreszcie przytrafiło. Cross fit nadal polecam, bo uważam, że jest to taka forma wysiłku, dzięki której, w 25 minut można zmęczyć się bardziej niż przez godzinę tradycyjnych ćwiczeń siłowych, trenując przy okazji różne partie mięśni w połączeniu z wytrzymałością.
Zanim jednak zaczęłam marzyć o życiówkach, robić pompki z wyskokiem i trenować pod górski maraton, zaczynałam dosyć skromnie:
Któregoś dnia sprawdziłam, że niedaleko mojego domu są zajęcia sportowe dla kobiet. Poszłam na takie, podczas których miało się wzmacniać brzuch. Zajęcia wyglądały tak: 30 minut rozgrzewania się, polegającego na wskakiwaniu w różnych konfiguracjach tanecznych na step, 10 minut ćwiczeń na brzuch, 10 minut rozciągania. Ta niekończąca się rozgrzewka była koszmarem na żywo dla kompletnie nieskoordynowanej ruchowo gapy. Nie mogłam w ogóle załapać, która noga kiedy i gdzie, co z rękami, a instruktorki i zgromadzone dziewczyny, wyglądały jakby nic innego w życiu nie robiły, tylko pląsały na tym przeklętym stepie. Po 20 minutach mordęgi poczułam klepnięcie w plecy. Odwróciłam się. Stojąca za mną dziewczyna powiedziała: "Słuchaj, idź do ostatniego rzędu, bo przez ciebie wszystkie mylimy krok."
Miłej reszty weekendu!
Jeszcze skaczę! (foto A. Senk)
PS. Zastanawiałam się, czy jest sens prowadzić blog biegowy, skoro nie biegam, ale tak bardzo lubię tu pisać, że nie mogę się powstrzymać!

9 komentarzy:
Muszę poczytać o tym crossfit.
A jeżeli na focie Ty jesteś to masakra dałabym Ci 15 lat :) Oczywiście na plus bo takiej budowy ciała to tylko pozazdrościć :)
Czy warto pisać? Hania nie grzesz no...
jak to czy jest sens? przecież tylko chwilowo pauzujesz od biegania:) zdrówka Haniu:)wracaj prędko do szybszego przebierania nogami;)pozdrowionka:)
Z natury jestem czepialski, więc się poczepiam, a co mi tam - skoro w "bule" masz filc to po zdjęciu całej tej konstrukcji stopa Ci się chyba raczej obniży ;-)
Jako budowlaniec stanowczo acz grzecznie protestuję przeciw określaniu nogi w gipsie jako zacementowana :-)
A skoro nie biegasz, to tym bardziej pisz!
@Maria M., witaj! Nie wiem, czy jest czego zazdrościć - niedługo będę musiała się ubierać w dziecięcym dziale H&M ;) A tu jest krótki filmik o CF:
http://www.youtube.com/watch?v=tzD9BkXGJ1M
@Wiolqn, :-*
@Tete, odkreślam dni i staram się nie patrzeć zbyt często przez okno, bo wczoraj zobaczyłam biegacza ;)
@DrP, oj w sensie metaforycznym ta stopa ;) I obiecuję więcej nie mieszać gipsu z cementem :)
Przecież jesteś biegaczką, to dlaczego byś miała nie prowadzić bloga biegowego? A kontuzja lub gips może się przytrafić każdemu z nas (odpukać!).
A na te tańce ze stepem kiedyś chodziłam - na początku prawie zabija się człowiek o step, układ choreograficzny jest nie do zapamiętania, ale po kilku zajęciach zasuwa się, że aż miło :-)
A na cross fit może wybiorę się jesienią, bo coraz bardziej czuję potrzebę jakiejś nowej aktywności fizycznej.
Zdrowiej czym prędzej. Oby faktycznie tego gipsu było tylko 2 tygodnie i oby minęło jak najszybciej.
Zdrowiej, zdrowiej, im szybciej tym lepiej :) !
Ja nie wiem o co chodzi z tym cross-fitem, już nawet chciałem sprawdzić "organoleptycznie" i pójść na takie zajęcia na próbę ale nigdzie tego nie mogę znaleźć! Wszędzie są zajęcia "typu cross-fit" ale żeby to był taki licencjonowany cross-fit to jeszcze nie widziałem w żadnej siłowni (bo tam chyba trzeba szukać?). Gdzie mam szukać takich zajęć, muszę się do jakiejś tajnej loży zapisać :D ?
@Emilia, niestety mam od zawsze problemy z koordynacją ruchową, więc na opanowanie pląsów na stepie pewnie potrzebowałabym dwóch lat ;)
@Adam, dziękuję :)
@Leszku, obozybiegowe.pl prowadzą, przy współpracy z Reebokiem, treningi funkcjonalne z crossfit na świeżym powietrzu. Następne zajęcia 2 i 9 lipca, koszt 15 zł. Info na www. Licencjonowane zajęcia są chyba w Galerii Mokotów, ale nie jestem na 100% pewna.
Prześlij komentarz