6 stopni, ulewny deszcz, padający od czwartkowego wieczoru, bardzo silny wiatr - to trochę za dużo jak na 42,195 km ulicznej zabawy. Po 6 km woda chlupała mi w butach i wylewała się wierzchem (wlewała też), po 12 km szczękałam zębami, trzęsłam się i nawet podkręcanie tempa już nie pomagało na rozgrzanie. Potem zaczęły mnie boleć zmarznięte na kość dłonie w mokrych rękawiczkach. Uzgodniliśmy z mężem, że na 18 km, czyli w punkcie, w którym mieli czekać L&M - nasi kochani kibice - schodzimy, bo dalsza część trasy prowadziła na wyspę bez zabudowy za to z dużą ilością otwartych przestrzeni (czytaj: jeszcze więcej wiatru i deszczu), a następnie nabrzeżem i mostem, na których zdążyło nas wywiać wcześniej.
Płakać mi się chciało, bo trasa w Sztokholmie jest naprawdę piękna i, w dodatku, mimo tej obrzydliwej pogody, tłumy kibiców stały wszędzie, zagrzewając nas do biegu. Dodając do tego punkty z muzyką (a to fantastyczny żeński chór gospel, a to dziewczyny tańczące sambę w bikini, a to rapujące chłopaki) i liczne punkty odżywcze, można powiedzieć, że Asics Stockholm Marathon jest świetną imprezą.
Po 18 km zobaczyliśmy L&M. Podbiegliśmy do nich, wyłączyłam Garmina. Trudno. Założyłam szybko przeciwdeszczową pelerynę, napiłam się gorącej herbaty i pobiegliśmy jeszcze 3 km do depozytów. Zmienianie ciuchów skostniałymi rękami było przygodą nie lada. Do szatni przychodziły kolejne dziewczyny - tak samo zmarznięte i zmoknięte jak ja.
To był podobno maraton z najgorszą pogodą w historii. Rekordowy.
No dobrze, przynajmniej mam ciekawe doświadczenie i niepowtarzalne wspomnienia, a nie jakąś tam życiówkę, na którą, w sumie, bezwysiłkowo (pomijając walkę z zimnem), biegłam ;)
Reszta opowieści już po powrocie do domu. Dziękuję za Wasze zdalne wsparcie, miłe komentarze pod poprzednim wpisem.
Ja jeszcze temu Sztokholmowi pokażę!
Foto by M.P.
A w ramach zemsty na nieudanych maratonach, powoli rozważam start w Poznaniu.
15 komentarzy:
Zmarzłam od samego oglądania zdjęć. Szkoda tego Sztokholmu, ale bywa i tak. Dobrze, że zeszliście w strategicznym punkcie zamiast zapuścić się dalej i rezygnować z dala od znajomych i depozytów. Możecie tam wrócić za rok, małe jest prawdopodobieństwo, że pogoda będzie jeszcze gorsza!
A te dziewczyny tańczyły sambę w bikini w takiej ulewie???
Zgadzam się z przedmówcami z Facebooka - to sztuka dopuścić rozsądek do głosu kiedy się tyle szykowało na ten start i są mega emocje. Ale w końcu biegamy podobno dla przyjemności ;-) tylko "elyta" biega bo musi. Szkoda, brawa dla Was za walkę. No i plus jest taki, że teraz możecie sobie wybrać jakiś inny fajny maraton w tym roku, Poznań jak piszesz albo coś innego (obstawiam że bardziej na poludniu Europy ;))
gratuluje mimo wszystko...wiem jak się biegnie ze zgrabiałymi rękoma, jeziorem w butach i w ogóle wodą wszędzie. Gdyby u mnie tak wiało, to też bym chyba zeszła.
Hania, Poznań jest całkiem przyjazny :)
Haniu - podobnie jak Ava gratuluję rozsądnej decyzji. Mam nadzieję, że nie wywianie nie skończy się chorobą. Trzymaj się ciepło.
nie bede oryginalna gratuluje madrej decyzji bo nie wiem czy bym taka podjela....
beda nastepne:)
Gratuluje mądrej decyzji. Sam pewnie wbrew zdrowemu rozsądkowi starałbym się dobiec do mety, więc podziwiam za sportową dojrzałość ;) No i zapraszamy do Poznania :)
Plusem takiej decyzji jest na pewno fakt, że miejmy nadzieję nie dopadnie Cię jakieś potworne przeziębienie :) Oryginalne i nieszablonowe wspomnienia pomaratońskie to na pewno też ciekawe doświadczenie :) Tak czy siak, gratuluję tych 18km w takich warunkach, mocarna z Ciebie babka :)
@Emilia, wyszłam z tego samego założenia. Czasem tak bywa, że okoliczności przyrody nas przerosną. A jeśli chodzi o dziewczyny, tak, tańczyły sambę w bikini na zadaszonym podeście, ale w podmuchach (delikatnie mówiąc) polarnego wiatru. I jeszcze się uśmiechały!!
@Ava, stwierdziłam, że bieganie to moja odskocznia i hobby, a nie sposób na udowadnianie światu, że jestem - no właśnie nie wiem kim ;) Było mi smutno (i jest nadal), jestem zawiedziona, że to tak wyszło, ale - TRUDNO. Czasem muszę sobie tak powiedzieć, żeby nie dramatyzować tam, gdzie dramatu w sumie nie ma :) Co do miejsca, proszę, nie kuś południem Europy, bo w moim ulubionym kraju jest sporo fajnych maratonów na jesieni ;)
@Dadzia, ja mam z Poznania jak najgorsze wspomnienia - powinnam była tam właśnie zejść z trasy albo w ogóle nie wystartować, ale dałam się powieść głupiej ambicji i umierałam przez 20 km, a potem jeszcze ponad miesiąc to odchorowywałam. Postanowiłam wtedy nigdy więcej nie popełnić tego samego błędu.
@Mauser, dziękuję :) Wczoraj okropnie bolało mnie gardło i miałam katar, dreszcze, ale dzisiaj jest już znacznie lepiej.
@Dota, no, na spokojnie to trudno ;) Ale jak już raz się popełniło błąd (vide moja odpowiedź na komentarz Dadzi), można korzystać z doświadczeń ;)
@Krzysiek, bardzo dziękuję za zaproszenie. Kusi ten Poznań, żeby odpędzić złe wspomnienia i wziąć odwet za Sztokholm (choć, jak obiecałam, ja mu jeszcze pokażę!).
@Gohs, o, tak! Wspomnienia zostaną na zawsze :) W końcu wzięłam udział w wydarzeniu historycznym - najgorszą maratońską pogodą w 84-letniej historii tego biegu. Dzisiaj o tym rekordzie pisały na pierwszych stronach chyba wszystkie szwedzkie dzienniki, wystawione w kiosku.
nie dodam nic madrego, przedmowcy napisali wszystko
przewazyl glos rozsadku
mozesz byc dumna, ze go posluchalas, zapieranie sie rozsadkowi nie wychodzi biegaczom na dobre
Jeszcze wiele maratonów przed Tobą:) Ja na ten sam przykład zapisałem się w piątek na Barcelonę, o!:D
Pozostaje mi dołączyć do przedmówców, niemniej jednak dodam coś od siebie:
Tak, tak, Poznań! Przyjeżdżajcie :-) Wy sobie pobiegniecie nową jednopętlową trasę a Iroman będzie babeczki bajerował ;-)
Bardzo Wam Haniu współczuję. Znam ten ból przebiegłem w deszczu i zimnie dodatkowo głupio ubrany Cracovię 2008:( Ale takie jest życie biegacza raz na wozie raz pod wozem;)Najważniejsze "podnieść się" i biec dalej:) pozdrowionka:)
Ja pewnie tak jak Krzysiek bym starał się dobiec i mógłbym sobie coś zrobić... więc też dołączam do chóru chwalących za mądre podejście do sytuacji. A na jesieni to oczywiście musisz zostać Bohaterem Narodowego! W stolicy też są babeczki do bajerowania :P moje na pewno przyjadą na stadion mi dopingować :)
A pomyśleć, że miałem tam być... Miesiąc temu zrezygnowałem z wycieczki na ten maraton i widzę, że to była najlepsza decyzja w moim życiu... :)
@Aniu, nie wychodzi, oj, nie wychodzi! Pozdrawiam :-*
@Krasus, o, to piękny cel na wiosnę :)
@DrProctor, poczekam aż zostanie opublikowana trasa ;) Niemniej jednak, Poznań jest mocnym faworytem tej jesieni!
@Tete, pozostaje tylko wyleczyć się z pamiątki, czyli mega kataru i można biegać ;)
@Leszek, jak już pisałam, kiedyś tak się zaparłam i wyszło mi to bokiem, więc teraz już, z bólem, ale czasem odpuszczam. Tu bolało, bo to był dawno wymarzony maraton, ale... Co się odwlecze - i tak dalej ;)
@Marcin Kargol, no co Ty - nie chciałbyś wziąć udziału w imprezie z rekordowo syfną pogodą? ;) ;)
Prześlij komentarz