W związku z tym, że nie pobiegłam na Etnę ani w ogóle nie zrobiłam planowego długiego wybiegania podczas wakacji, ostatni dzwonek zadzwonił w niedzielę. Przed sobotą, czyli przed Samsung Irena Run nie chciałam zabić nóg monotonnym człapaniem, więc złamałam jedną ze swoich świętych zasad - "po zawodach odpoczywam" - i w niedzielę rano pojechałam do lasu.
Tak bardzo rano nie było, bo długo się zbierałam. Chciałam zjeść pożywne, ale lekkie śniadanie, więc ugotowałam sobie nieśmiertelną jaglankę na wodzie i mleku ryżowym. Bardzo zachęcam do jedzenia kleików zbożowych na śniadanie przed treningami i w ogóle. Nie jogurt z surowymi płatkami i surowymi owocami (smaczne, ale ciężkostrawne i zbyt wychładzające na nasz klimat!), tylko porządna owsianka, jaglanka czy inne płatki nadające się do gotowania. Można je gotować z dowolnymi owocami, również z suszonymi (polecam suszone śliwki, morele, rodzynki, goji) i kombinować dowolnie z dodatkami. Moja jaglanka świetnie sprawdziła się na Półmaratonie Warszawskim, a i na długie wybieganie okazała się fajnym paliwem. Długo nie czułam głodu, nic mi nie ciążyło na żołądku - rewelacja. To będzie moje maratońskie śniadanie.
Tyle o jedzeniu. Miałam przebiec 2 h 50 min w spokojnym tempie, najlepiej w okolicach 5:55 - 6:00 min/km. Niestety nie wiem, jakie miałam średnie tempo, a 2:50 wyliczyłam sobie pi-razy-oko, ponieważ Garmin bardzo długo nie mógł złapać satelity, nie mierzył też czasu. Na moje obliczenia i znajomość topografii, łączność złapał około 5,2 - 5,3 km. Wtedy też okazało się na następnych kilometrach, że biegnę straszliwie wolno: po 6:20 min/km! I wcale nie czułam, że człapię, bo moje bidne nogi pobolewały i dawały znać, że poprzedniego dnia pobiegłam naprawdę mocno. Trochę się zebrałam w sobie około 11 km, po przebiegnięciu 12-kilometrowej pętli wypiłam parę łyków wody i zatankowałam żel. No i dopiero udało mi się przyspieszyć do tempa docelowego, które utrzymałam do końca treningu (z jednym wyjątkiem - około 18 czy 19 km pobiegłam po 5:45 min/km, więc na maratonie będę musiała specjalnie uważać na nieprzyspieszanie między 15 a 20 km). Skończyłam trening w upale, zmęczona i z obolałymi nogami. Prawie 30-minutowe rozciąganie załatwiłam w domu, bo w lesie się nie dało. Latały komary wielkości ważek.
Przez dwa dni zarządziłam sobie szlaban na sport, ograniczając ruch do wielokilometrowych wędrówek z Ironmanem w wózku i ganiania za Ironmanem po parkach. Tak, tak - chłopak rozhulał się z samodzielnym chodzeniem oraz spacerami za rączkę.
Jeśli mamy środę, to o 18:15 stawiamy się na Agrykoli albo odczuwamy moralniaka z powodu absencji. Po rozgrzewce było dużo ćwiczeń na wszystko. Po ćwiczeniach trenowaliśmy podawanie sobie pałeczki w sztafecie, aby płynnie przejść do ścigania się w sztafetach na odcinkach 100-metrowych. Ostatni wyścig robiliśmy boso. Może jestem kuriozum, ale boso na bieżni biegam wolniej niż w butach. Po prostu tak strasznie boli mnie szorowanie śródstopiem po ostrym tartanie, że instynktownie zwalniam. Ale chętnie kiedyś wypróbowałabym buty do biegania naturalnego, bo bieganie ze śródstopia podoba mi się ogromnie.
Jeżeli, natomiast, mamy czwartek, to Hanka pakuje torbę (do której, znający się na rzeczy synek dorzuca jej Garmina) i idzie na siłownię. Maraton już niedaleko, sztafeta Ekiden jeszcze bliżej, więc dziś bez crossfitu, ale i tak bardzo fajnie. Przysiady ze sztangą, różne wygibasy stabilizacyjne na bosu, martwy ciąg, drabina, brzuch na rozmaite sposoby. I rozciąganie, ma się rozumieć. Nawet nie byłam bardzo pospinana po tych wczorajszych wyścigach.
Jeszcze 9 dni i pobiegnę ulicami Sztokholmu. Chciałabym, żeby było dobrze poniżej 20 stopni. Może sobie nawet popadywać (ale zwykłe zachmurzenie wystarczy!). Więcej życzeń nie mam, bo nawet nie potrafię sobie określić docelowego wyniku czy tempa. Będzie dobry dzień - pobiegnę mocniej, będzie słabszy - trudno. Pozwiedzam.
czwartek, 24 maja 2012
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
14 komentarzy:
Proszę o dokładniejszy przepis na tę jaglankę, nie każdy ma taki talent w kuchni ;)
W Sztokholmie jak na złość na 2-3.06 zapowiadają 22-25 stopni :/ Powodzenia pomimo to!
Uwielbiam owsiankę:)) wszelkie płatki gotowane oraz kaszę:) w tym jaglaną. Jakoś zimne śniadania jogurt z płatkami mi nie wchodzą;( Jeśli już to kubek ciepłego mleka, kawy z mlekiem czy jak to mówią "bawarki" mleko z herbatą;)
A na start w Sztokholmie obiecuję mocno trzymać kciuki:)pozdrówka
Nigdy nie jadłam nic jaglanego, może czas spróbować :) A co to jest goji? Rozuumiem że jakieś owocki. Trzymam kciuki za Twoj maraton - na pewno jesteś dobrze przygotowana!
@Marcin, podawałam kiedyś przepis "na oko" ;) Mniej więcej tak: płatki jaglane (mogą być wymieszane z owsianymi lub jakimikolwiek innymi, które nadają się do gotowania) zalewam wodą i ewentualnie nią jeszcze podlewam, gdyby szybko się wchłonęła. Teraz można dodać trochę (powiedzmy 1/3 ilości wody) mleka ryżowego lub zwykłego, krowiego lub jakiegokolwiek innego, albo dalej gotować kleik na wodzie. Dorzucamy wszystko, co chcemy: tarte jabłko, truskawki, banana w plasterkach, tartą gruszkę, suszone owoce, sezam - na co masz ochotę. Gotuje się to na wolniutkim ogniu do zrobienia się kleiku. Kiedyś gotowałam kilka minut, teraz raczej 15-20, bo im dłużej gotowane zboże, tym lżej strawne. Taka paciaja jest naprawdę pożywna i sycąca, a nie zalega na żołądku. Polecam! Jeśli lubisz, można sobie jeszcze przyprawić cynamonem, dodać łyżeczkę miodu. Codziennie coś innego :)
@Tete, ja też lubię bawarkę. Nawet z mlekiem sojowym.
@Ava, goji to owocki suszone, które zawierają mnóstwo dobrze przyswajalnego białka. Do kupienia w sklepach ze zdrową żywnością. Dorzucam dosłownie kilka do porannej paciai - dodatkowo ożywiają kolor ;)
Dziękuję!
Przepis wygląda rewelacyjnie, od poniedziałku zaczynam eksperymenty!:)))
Co do maratonu to pogoda jest kluczowa.. Tydzień temu w Toruniu był upał i zwycięzca zataczał się przed metą potrącając dublowanych zawodników:/ Jak będzie <20 i bez słońca to super:) Ale ja tam jestem przekonany, że jak by nie było to dasz radę!:)
@Krasus, bardzo polecam przepis i eksperymentowanie z różnymi płatkami zbożowymi i dodatkami. Jeśli owoce się rozgotują, można sobie darować dodawanie mleka w ogóle. Pogoda? Właśnie sprawdziłam accuweather i.... 2 czerwca: 14 stopni!!!!!!! :) :) Oby! W zeszłym roku, w Annecy, już na starcie było 19 stopni, a od połowy biegło się ciągle w słońcu i narastającym upale (chyba 26 czy 27 stopni). To było naprawdę ciężkie, mimo bliskości zimnego, górskiego jeziora. Dużo ludzi mdlało na mecie (ja przecież też fiknęłam w ambulatorium, do którego jeszcze zdążyłam się zgłosić ;)). Dziękuję za słowa otuchy!
Powodzenia za tydzień! W Szwecji raczej nie jest zwykle za ciepło a prognozy poza jeden tydzień są takie "na oko" więc może być chłodniej niż straszą. Oby było bo ciepło na maatonie jest zabójcze... ja biegnę 17-go w Lęborku - też północ no ale nie aż taka jak Sztokholm, oby też nie było za ciepło :)
Jeszcze dopytam. Te dorzucane owoce itd to suche, czy świeże (banany, truskawki itd)? I dorzuca się już po zakończeniu gotowania, czy w trakcie?
@Leszek, dziękuję :) Będę trzymać kciuki za Twój występ w Lęborku!
@Krasus, łatwiejsze do strawienia są dodane w trakcie gotowania i trochę pogotowane, np. jeśli masz wyjść po śniadaniu na trening albo na zawody.
to powodzenia w Szwecji!
co do jaglanki i roznych platkow, jak wiesz ja mam do tego krytyczny stosunek jezeli chodzi o poranki przedbiegowe...mysle ze na kazdego cos innego dziala lepiej...
trzeba bedzie kiedys zjesc jakas i pojsc do lasu sprawdzic jak dziala!
ja na razie eksperymentowalam z napojami, ktore dostalam na konferencji i coz.... na razie wole domowej roboty izotoniki niz te z torebki...
trzeba testowac!
a mam jeszcze pytanie bo teraz biegam z Timexem i czytalam ze Garmin na tej samej platformie dziala, wykupowalas pakiet premium czy uzywasz tylko tego co jest za darmo?
@Dota, proso (z którego robi się płatki i kaszę jaglaną) jest akurat jednym z najlżej strawnych i najlepiej przyswajalnych zbóż :) Nikomu nie polecam eksperymentowania w dniu zawodów, ale myślę, że warto spróbować naprawdę zdrowej (zwłaszcza w naszym klimacie) alternatywy do śniadań składających się z pieczywa z dodatkami. Jeśli chodzi o Garmina, korzystam z wersji darmowej - nawet nie wiedziałam, że jest pakiet premium :)
O tak - gotowana owsianka na wypasie w owocami, orzechami i miodem i mnie się sprawdza jako "paliwo startowe":). Zresztą, podczas rytuału przygotowywania czuję, że to dzień jakiegoś biegowego święta:).
Trzymam kciuki za Sztokholm! - tak uwielbiam to miasto, że na pewno kiedyś się skuszę na maraton tam:)
@Kaha, prawda? Coś jest w tym starannym przygotowywaniu przedstartowego śniadania :) Dziękuję z góry za kciuki! Nigdy nie byłam w Sztokholmie, więc na wyjazd cieszę się potrójnie :)
Prześlij komentarz