niedziela, 5 lutego 2012

Męska decyzja

Podjęłam decyzję. Pociągnę passę z całego tygodnia i przestanę się oszukiwać, że w końcu wyjdę na trening, czytaj: tłuczenie podbiegów na bieżni.

Wczoraj tam byłam. Rozgrzewka + 30 minut w tempie 5:00 min/km. Żaden szpan, gdybym robiła ten trening przy jednocyfrowym mrozie na zewnątrz. W klubie to insza inszość. Po 22 minutach miałam w gardle mieszaninę tłuczonego szkła, żużlu i popiołu. Zatrzymałam się i wyżłopałam pół litra wody, która przez następne 8 minut chlupotała mi w brzuchu. Rozkosz.

Nienawidzę biegania na bieżni.

Za to długie rozciąganie było bardzo przyjemne, ale to mogę załatwić na własnej podłodze.

Na bieganie przy -15 nie mam ochoty, skoro trudno mi oddychać nawet przy żwawszym marszu.

Ech.

Od wtorku wracają upały i ma być nawet -7/-8. Gdyby prognozę pogody publikowano na fejsbuku, kliknęłabym na przycisk "lubię to".

Będzie lepiej.

No więc miłego tygodnia.

PS. Jestem ciekawa, jaki jest Wasz próg wytrzymałości mrozowej. Parę lat temu biegałam przy -17 czy -18. To był krótki i powolny trening. Ale był. W tym roku jakoś się wydelikatesowałam, czy coś.



8 komentarzy:

dadziap pisze...

Ja dzisiaj biegałam przy -10 i to jest chyba mój max. Przez pierwsze 2 km w gardle gryzło jak diabli bo podczas biegu nie potrafię oddychać przez nos. Najgorsze mrozy spędziłam podobnie jak ty na bieżni :(
...ale, idzie odwilż!!!

tete pisze...

wszystko chyba Haniu kwestia jak zwykle treningu;) Od lat nie używam szalika:)podczas biegania oddycham nosem i ustami. Gardło się chyba zahartowało:) Jedynie oddycham "przez język" ;) Tzn kiedyś dawno temu;) gdzieś wyczytałem, żeby czubek języka oprzeć o górną szczękę i wtedy zimne powietrze nie wpada bezpośrednio do gardła;) lecz między językiem i policzkami;)Co do wytrzymałości biegałem do -20. Potem za radą "starego biegacza" odpuszczam:)Pozdrowionka :)

Ava pisze...

Mam podobne odczucia - na siłownianej bieżni było strasznie. I ta muza straszna z głosników :( Zagłuszała mi nawet mojego Ipoda. Za to bieganie w czwartek przy -13 chyba było spoko - buff na twarz aż na nos i oddychanie bez problemu. Też jednak czekam na upały przyszłotygodniowe :)

Hankaskakanka pisze...

@Dadzia, trzymajmy się tego, że idzie odwilż ;)
@Tete, hm... 2 lata temu jednak biegałam przy -17/-18, a w tym roku, po raz pierwszy w życiu, mam kłopoty z oddychaniem przy takiej temperaturze. I to w trakcie chodzenia. Więc to chyba nie jest kwestia treningu. Podejrzewam raczej, że lata pracy w klimatyzowanych pomieszczeniach załatwiły na amen śluzówkę nosa i gardła, bo, odkąd nastały takie duże mrozy, wróciły moje gardłowo/nosowe kłopoty :( Zapewne przyczynili się też do tego "genialni" lekarze, przepisujący krople ze sterydami i inne dodatkowo wysuszające wynalazki.
@Ava, ja już nawet nie zabieram słuchawek na siłownię (kiedyś oglądałam programy w CNN), bo i tak nic nie słychać od tego łomotu "muzycznego". W sobotę, na szczęście, trafiłam na relację z downhill mężczyzn w Chamonix- fajnie się oglądało nawet bez dźwięku, choć wolę slalom gigant. Jest bardziej widowiskowy ;)

Aniaha pisze...

jakos nie wiem o czym piszesz

chyba nie potrafie sobie tego wyobrazic
mrozu, chodzenia po mrozie, biegania w mrozie
nawet zapomnialam jak to poprawnie stylistycznie powiino byc

nieustajaco podziwiam i pozdrawiam

Hankaskakanka pisze...

@Aniaha, za to ja nie potrafię sobie wyobrazić upału i wilgoci, które masz latem. I bardzo Cię podziwiam za to, że w takim klimacie biegasz, chodzisz z kijami i w ogóle normalnie funkcjonujesz :)

Marcin pisze...

Dla mnie bieganie w mrozie to sama przyjemność. Ostatnio długie wybiegania przy -17, ale i tempówka w lesie. Kluczowy jest dobry ubiór: cebulka, 2 pary skarpet, w pary spodni, kominiarka. I jest pięknie, zwłaszcza, gdy świeci słońce, odbijając się od śniegu! Po powrocie od razu gorąca herbata, kąpiel, rozciąganie, ciepłe ciuchy. Rozkosz.

Hankaskakanka pisze...

@Marcin, tempówka przy -17? Szacun :)