Nie wiem, na ile pobiegnę, ani na co mnie stać. Przez to, że w tym roku mało startowałam i tylko maraton w Annecy pobiegłam na maksa, mam niedosyt sukcesu, a chora ambicja gryzie mnie w pięty. Autorka Planu uważa, że mój wynik minimum to X, a wynik maksimum to Y i stać mnie na maksimum, o ile wyłączę głowę na czas biegu. A ja nic nie uważam i już nic nie wiem. Powtórzę mantrę: jestem bardzo niewyspana, a teraz jeszcze nieco zdołowana. Co z tego jutro wyjdzie? Nie wiem.
Od soboty do środy nie biegałam. Byłam za to u Cudotwórcy z barkiem itp. Podobno czegoś takiego jeszcze nie miałam w obręczy barkowej i karku - jeden supeł, jedno napięcie i Cudotwórca wyraził obawę, czy się przypadkiem nie rozsypię po jutrzejszym starcie oraz kazał przyjść znowu. Poza tym mam wrócić na siłownię i skupić na odrabianiu strat przez najbliższe miesiące.
Wczoraj był clubbing. Paskudnie zimno i wilgotno. Nie zabrałam Garmina, zatem musiałam mierzyć sobie czas stoperem w telefonie. Rozgrzewka, 2 x 1 km z 3 min przerwą. 1 km szybciej, ale w tempie "komfortowym". Wyszło 4:42 min/km i 4:38 min/km. Bez szału. Potem 3 x 100 m z 300-metrowymi przerwami w truchcie. Stumetrówki szybko, ale nie na maksimum możliwości. Tak na 3/4 gwizdka. Schłodzenie.
Potem noc pobudek. Rano obudziłam się połamana. Zimno i szarość za oknem mnie dobijają. Nie chce mi się jutro biec. Nie chce mi się jak jasna cholera.
Mimo wszystko: miłego przedłużanego weekendu, a startującym jutro w Warszawie czy gdziekolwiek indziej życzę lepszej niż moja formy i lepszego humoru.
wtorek, 8 listopada 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
4 komentarze:
Podobne myśli miałem na Praskiej Dyszce. Niestety ciało zagrało jak chciał umysł. Życzę optymizmu przed biegiem :)
No owszem, jest szaro i buro. Ale to nie zmienia faktu, że bieg może być udany. Mocno trzymam za Ciebie kciuki!
Prognoza pokazuje, że jutro słońce. Może się sprawdzi i poprawi nastrój przed startem.
Powodzenia :)
@Mauser, dziękuję. Mignąłeś mi na starcie, ale potem gdzieś zniknąłeś. Jak poszło?
@Emilia, dziękuję!
@Adam, dzięki słońcu było trochę lepiej. Gdyby pogoda była taka jak wczoraj, nie wiem, czy wyszłabym z domu ;) I dzięki!
Prześlij komentarz