W Wielki Czwartek przywieźliśmy naszego małego zawodnika do domu. Cóż mogę powiedzieć... jest naprawdę superowy. Macha rękami tak, że opanowanie kraula będzie dla niego kwestią minut, wierzga, posyła figlarne uśmiechy i patrzy zalotnie spod rzęs, lubi patrzeć na książki (ciekawy gust - największe zainteresowanie okazuje kawałkowi półki, na którym stoją "Antologia tragedii greckiej", "Eneida", "Odyseja" oraz "Mitologia Greków i Rzymian", a np. na Camileriego nawet nie spojrzał). Wróżę mu karierę Ironmana - kraul na sucho, wielki uśmiech przy słowach "rower" oraz "ultramaraton". No ale na razie wygląda na to, że ultramaraton załatwiliśmy sobie sami :)
Aha, z kronikarskiej gorliwości donoszę, że, moje zeszłotygodniowe treningi ograniczyły się do chodzenia z infantem na rękach oraz: sprintów po butelkę, gimnastyki artystycznej przy kąpielach oraz ćwiczeń na stabilizację (podnosiliście kiedyś telefon z podłogi nogą, mając na rękach kilka kilo wijącej się wagi?). Nie pamiętam, kiedy miałam takie zakwasy w obręczy barkowej.
Od nadchodzącego tygodnia zacznę poranne truchtanie - w końcu i tak mam gwarantowane pobudki o zabójczo wczesnych godzinach, a potem będę chciała znów jakoś usystematyzować treningi. Tęsknię za bieganiem i, jeśli wkrótce do niego nie wrócę, stanę się zgorzkniałą mamuśką, oglądającą seriale w TVN i Polsacie (o ile je mamy). Myślę o startach na 5 i 10 km i, perspektywicznie, o półmaratonie na jesieni. Na maraton mogę nie mieć siły w tym roku ;-) Mamy też niecny plan, żeby pojechać latem we troje na obóz biegowy, zwłaszcza, że będzie na nim jeszcze jeden zawodnik w kategorii wiekowej "skrzaty".
No i tak to się jakoś porobiło - życiówka za życiówką :)
PS. W ramach wspomnień z Poprzedniej Epoki, jeszcze parę zdjęć z Genewy.
PS2. Ponieważ Ironman miał wczoraj Dzień Marudy, nie miałam ani czasu ani inwencji na blogowe życzenia świąteczne, zatem składam je dzisiaj - niech Wam Święta upłyną tak, jak sobie to wymarzyliście.
PS3. Czy ktoś może polecić jakiś fajny wózek biegowy?
Genewa i Jezioro Genewskie (Lac Leman) z nieczynną fontanną
Genewa. Place du Mollard
Genewa. Gdzieś w Vieille Ville, a mnie przez chwilę się zdawało, że jestem we Włoszech

17 komentarzy:
Kurcze gratuluje wam bardzo i życzę mnóstwa radości... ot tak z bycia razem
Z kronikarskiej gorliwości - jesteś chyba pierwszą w historii kobietą, która przebiegła maraton na kilka dni przed tym, zanim została Mamą:)
Jeszcze raz gratuluję! Tym razem to ja mogę powiedzieć: Witaj w klubie:)
PS. Jak opowiedziałem mojej M. o podnoszeniu telefonu, skwitowała to stwierdzeniem, ,ze masz sobie chustę kupić:)
@Miami, bardzo dziękuję! Radość jest ogromna :)
@DrP, chusta już kupiona, tylko muszę nauczyć się ją wiązać, żeby nie udusić ani nie upuścić małego obywatela ;-) Po weekendzie majowym pójdę na szkolenie i zacznę oswajanie siebie i, co najważniejsze, pasażera z nowym środkiem komunikacji.
PS. Tak, to prawda - życiówka w maratonie i 3 dni później "poród" :)))
Hihi, DrP trafnie to podsumował - rzeczywiście niestandardowa mama-maratonka :) Domyślam się, że Twoje życie stanęło na głowie :)
Muszę przyznać, że na Twoich zdjęciach Genewa podoba mi się znacznie bardziej niż w naturze!
Gratulacje! I jak tu nie mówić że życie to maraton :)
Fantastyczna wiadomość Hanka! Fantastycznie że taki maluch znajdzie wspaniały dom. Wyobrażam sobie jak musicie być szczęśliwi skoro tyle czasu na niego czekaliście. Tym razem kciuki trzymam za Wasz wspólny bardzo długi dystans, żebyście "biegli" wszyscy razem ciesząc się każdym dniem.
ps, na priv wysłałam ci parę informacji dla początkujących matek ;-)
To rzeczywiście niesamowite wydarzenie w Twoim życiu. Gratuluję
@Midi, może na głowie nie, ale dosyć się zmieniło ;) Np. zamiast wstawać do pracy, wstaję po butelkę ;) Jeśli chodzi o Genewę, zawsze robiła na mnie niezbyt ciekawe wrażenie. Jej największy atut to malownicze położenie - jezioro i zbocza Alp oraz Jury. No i bogactwo, dzięki któremu jest tak przeraźliwie czysta i dobrze zorganizowana.
@Pola, nawet bieg na orientację ;)
@Ava, dziękuję, kochana! Przeczytam z uwagą :)
@Ultrasetka, bardzo dziękuję :-*
Haniu, wielkie gratulacje!!! Faktycznie maraton za maratonem w Twoim zyciu teraz.
A o wozku biegowym myslicie?
Super Haniu! teraz tylko czekamy kiedy nam przedstawisz swojego synka :)pozdrowaśki dla całej Rodzinki ;)
Gratulacje! Muszę się chyba wziąć do roboty, bo inaczej młody Ironman mnie zaraz przegoni :)
@Aniaha, oczywiście! :)
@Tete, będziemy z Ironmanem kibicami na Maratonie Warszawskim - niech się chłopak uczy :)
@Ironwoman, jeszcze w tym roku nie pojedzie do Suszu ;)
A ja jestem od tygodnia przeziębiona, więc z biegania nici :( Za to śpiewam Ironmanowi piosenki Janis Joplin głosem Toma Waitsa.
gatuluje malego czlowieka.
Z wozkow biegowych (wlasnie jestem w fazie polowania na takowego)wedlug wiekszosci zestawien i opinii dobry jest baby jogger performance. Ma porzadne 16 lub 20 calowe kolka, dobre zawieszenie, solidna rame wiec nie ma obawy o poluzniajace sie srubki, hamulec/ blokade i szelke do zakladania na reke aby maratonczyk nei uciekl ze stromej gorce. Tylko w takim wozku mozna malucha dopiero od 6 miesiaca telepac.
Podobno Paula Radcliffe taki ma/miala chociaz w ostatnim wywiadzie jaki o niej czytalam twierdzila ze z dzieckiem nie biegala bo po co ma je brac do pracy, wiec kto tam wie.
wyglada tak http://www.runnersworldstore.co.uk/Details.cfm?ProdID=6974
@Wiolqn, dziękuję za informacje i za gratulacje. Ale i u Ciebie nowiny, że hej :) Super!!
Rety, nie zagladalam tu od dwoch tygodni, i wlasnie chcialam przeczytac, jak maraton poszedl, a tu takie nowiny!!!! Dotychczas czytalam regularnie, acz milczaco, ale dzis chcialam Tobie i Twojemu Towarzyszowi Podrozy pogratulowac i wiele radosnych chwil i rodzinnego szczescia z Waszym chlopcem zyczyc! Niech rosnie na potege, zdrowy i madry! Pozdrawiam serdecznie, (tez) Hanna
Moja Imienniczko, witaj :) Dziękuję za piękne życzenia i również pozdrawiam!
Prześlij komentarz