Zbieram rzeczy i układam je na stosik. Jutro powędrują do torby.
Biegowo tydzień był raczej marny - dopiero dziś dałam radę zwlec się parę minut po piątej. Widać, że dzień jest krótszy i słońce później wstaje, bo było jeszcze niziutko, kiedy wybiegliśmy z domu. Wymierzyłam pętlę 1.5 km wokół Parku Saskiego i korzystaliśmy z niej robiąc trzykilometrówki. A te trzykilometrówki wyszły przedziwnie. Pierwsza w średnim tempie 4:35 min / km, co wyprało mnie z jakichkolwiek zapasów energii na resztę treningu. Druga miała być wolniejsza i nawet musiała być, bo w połowie złapała mnie kolka, więc wyszło 5:14 min / km. Trzeciej w zasadzie nie było, bo trochę źle się poczułam i wróciliśmy szybciej do domu. Więc jeszcze można doliczyć 2 km końcówki w średnim tempie 5:10 min / km. W sumie wyszło prawie 10 km.
Kusiło mnie, żeby wieczorem pójść na siłownię, ale przypomniałam sobie, jak będzie wyglądało moje życie od niedzieli do przyszłej soboty i postawiłam na pakowanie rzeczy do torby.
Jutro zapowiada się intensywnie od strony pracowej i nawet nie wiem, o której wrócę do domu. Klątwa przedurlopowa wiecznie żywa.
czwartek, 5 sierpnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
7 komentarzy:
Obawiam się, że ta klątwa jest bardziej związana z pakowaniem niż urlopem, bo występuje też przy przeprowadzkach :)
Jak piszesz, że 4:35'/km to 'średnie tempo', to się zastanawiam, czy mój fiński rower rozwija takie prędkości :D
W ramach pakowania wygarnęłam z szafy sportowe rzeczy i położyłam je na fotelu. Resztą pomartwię się dzisiaj ;)
A fińskie rowery nie mają jednostek pomiaru szybkości w łosiach na kilometr? :D
Haniu a ja mam do Ciebie pytanie odnośnie kolki i innych skurczów - mogę napisać do Ciebie?
Poleczko, pisz :) Najlepiej przez FB.
Spakowana, czekam na koleżankę i jej samochód.
Klątwa przedurlopowa w pracy - znam;) O pakowaniu (zwłaszcza tym na ostatnią chwilę) też coś wiem. Spróbuj się zapakować, choćby na weekend, z kilkumiesięcznym dzieckiem: wózek, łóżeczko turystyczne, wuchta pieluch. Znajomy widząc zapchany bagażnik spytał czy my do Szwecji jedziemy;)
oj tak klątwa rzecz powszechnie znana :D Jak będziesz w Szklarskiej to koniecznie wybierz się do wege restauracji prowadzonej przez mnichów buddyjskich. Mają przepyszne jedzenie.
osobiście nie cierpię pakowania ;)udanego wypoczynku życzę i pozdrawiam :) Tomek
Prześlij komentarz