sobota, 26 kwietnia 2014

Młodości! Dodaj mi skrzydła (?)

Wrócę do tematu szkolnych wf-ów. Wraz z wiosną na Agrykolę powróciła młodzież z okolicznych gimnazjów i...

Tkoboska!!

A było tak:

W piątek robiłam zadane 2-kilometrówki. Maestro zaryzykował i zadał ostre (jak na moje skromne możliwości) tempo, bo kilometrówki właśnie w tym tempie śmigałam we wtorek i podobno nie było widać, żebym się zmęczyła. Bieganie, nawet szybko, w kółko i w kółko jest trochę nudne, zatem w prezencie od losu dostałam live show do oglądania.

Po zewnętrznym torze rączo biegał pan Jacek Fedorowicz, który po treningu biegowym zaczął porządny trening siłowy - pompki, brzuchy, itd. Szczupły, umięśniony, z kratką na brzuchu - wulkan energii! Rocznik 1937 (można sprawdzić w Wikipedii).

Na wszystkich innych torach, łącznie z wewnętrznym: obrazek zgoła odmienny. 13-14-latkowie. Zdecydowana większość po 50-100-200 m poddawała się i pokonywała kolejne okrążenia nawet nie marszem, tylko ślamazarnym spacerem. Bo trzeba pogadać, bo z ucha wypadnie słuchawka podłączona do smartfona koleżanki, bo po co się męczyć. Parę dziewczynek nie uległo ogólnemu rozmemłaniu - biegały. Wolniej, szybciej - najważniejsze, że im się chciało. Paru chłopców też. Dużo dzieci leżało w cieniu. Temu wszystkiemu przyglądało się dwóch panów od wf-u, ale tylko zgaduję, że byli panami od wf-u, bo obydwaj prezentowali stroje, które trudno uznać za umożliwiające jakąkolwiek aktywność fizyczną poza spacerem. Ponadto jeden z panów miał chyba więcej centymetrów w pasie, niż ja mam wzrostu. Widać było, że męczy go nawet stanie (było dość ciepło, to i nie dziwota), więc dość szybko zgarnął uczennice i poszli (POSZLI) do szkoły.

Pominę to, jaki procent dzieciaków płci obojga miał widoczną, solidną nadwagę, ponieważ o tym już pisałam i po co wałkować po raz kolejny ten smutny temat. Uderzyła mnie duża ilość pokrzywionych kręgosłupów, garbów, wystających łopatek, niesymetrycznych ramion - to było widać przez bluzki i koszulki!

Nie wspomnę już nawet o takich drobiazgach jak bieganie / chodzenie wokół stadionu z słuchawkami na uszach albo to, że żaden z panów od wf-u nie upomniał dzieciaków, żeby nie zajmowały pierwszego toru, albo też, że niedyspozycja najwyraźniej dotyka również chłopców, gdyż kilku siedziało sobie z boku i tylko przyglądało się truchtającym / spacerującym kolegom.

Pan Jacek Fedorowicz - świetna forma, energia, wygląd. I przeciętny gimnazjalista - pokrzywiony, galaretowaty, niemrawy.

Wiem, nie wszyscy gimnazjaliści są tacy, ale piszę o zaobserwowanej średniej. Nie o tych paru dziewczynkach czy kilku chłopakach, którym chciało się biegać wokół stadionu, choć wokół panowała atmosfera ogólnego rozluźnienia. Co ciekawe, nie zauważyłam, żeby pan w eleganckich spodniach albo pan z ogromnym brzuchem zachęcał uczniów do podejmowania wysiłku. Stali, patrzyli. I tyle. Lekcja zaliczona, ku obustronnej uldze.

Jestem przerażona. Mam synka, któremu niedawno stuknęły 3 latka. Jest ruchliwy, sprawny, silny i pięknie skoordynowany ruchowo. Za 3 lata pójdzie do szkoły - co go tam czeka? 20-30 minut skrzyżowania karykatury wf-u ze spacerniakiem 2 razy w tygodniu, a poza tym wielogodzinne ślęczenie w ławce i pracowanie na krzywy kręgosłup, słaby brzuch i ogólny "niechcemisizm"?

Smutek.

6 komentarzy:

Ewelina Majdak pisze...

Smutne Haniu to co piszesz. Wychowujemy Potworki z nadwagą, przyssane do smartfonów i innych cudów techniki...

Aniaha pisze...

Synek będzie w gronie tych biegających, masz to na bank. Nawet wuefiści nie wszczepią mu niechcenia.

Spacerniak, rech rech, dobre.
:*

alasiesciga.blogspot.com pisze...

Brzmi to masakrycznie, ale jak sobie przypomnę moje licealne lekcje wuefu to wcale nie wyglądało to lepiej, przynajmniej połowa klasy miała roczne zwolnienia z wychowania fizycznego, najpewniej zorganizowane przez rodziców. Na szczęście w dużej mierze od nas zależy, jakie podejście do sportu będą miały nasze dzieci.

drproctor pisze...

Haniu, jestem całkowicie przekonany, że pod tym względem o swoją Pociechę martwić sie nie musisz. Pewne rzeczy po prostu wynosi się z domu :-)
A pan Jacek jest doskonałym przykładem na to, że ludzie nie zapowiadający się na atletów (odsyłam do jego wspomnień) mogą trzymać formę przez długie lata.

KA pisze...

Biorąc pod uwagę tempo przyrostu biegaczy, mam nadzieję, że za trzy lata wszyscy będą już ruszać się całymi rodzinami. A przynajmniej wyhamuje nadwaga w społeczeństwie.

Hankaskakanka pisze...

@Around, mam nadzieję, że przyjdzie otrzeźwienie i przestaniemy przodować w statystykach hodowli grubasów.
@Aniaha, no, wyglądało to jak spacerniak :)
@Ala, u mnie nie było rocznych zwolnień - wszyscy ćwiczyli, oczywiście poza tymi, którzy mieli jakieś tam chwilowe zwolnienia. A to, co robiliśmy na w-f zależało zawsze od nauczyciela - jednym się chciało, innym nie.
@DrProctor, pan Jacek mi naprawdę zaimponował!
@KA, oby, oby!!