W środę był clubbing i niby miałam biegać coś ze swojego planu (spokojne 7 km), ale zdecydowałam się zostać - nie żałuję. Były podbiegi długie, podbiegi krótkie i szybkie, były różne ćwiczenia na siłę nóg i zwykłe bieganie. Gdybym miała więcej czasu i więcej przespanych godzin na liczniku, mogłabym biegać codziennie, codziennie meldować się na jodze (nic tak skutecznie nie usuwa zakwasów!) i co drugi dzień machać ciężarami.
Nie wiem, skąd tyle siły. Wieczorami jestem tak zmęczona, że padam nieprzytomna. Rano budzę się niewyspana - jak tu się wysypiać, kiedy Ironman postanowił wykluć ostatnie zęby, a za oknem o 7 rano ciemna noc? A jednak mam wrażenie, że zasoby mojej energii są nieograniczone, że mogę mobilizować się do nie-wiadomo-czego.
Dodam jeszcze, że na clubbingu pomykałam na hiper-zakwasach po poniedziałkowym siłowaniu. Serio. Np. w ramionach miałam takie zakwasy, że w środowy poranek ledwo pokroiłam warzywa na zupę i o mało się nie popłakałam przy krojeniu i obieraniu dyni. Po clubbingu było trochę lepiej, a resztki zakwasów odpłynęły w zapomnienie po czwartkowej jodze. Poszłam na zajęcia dla początkujących i przeszłam twardą szkołę podstawowych asan z prowadzącym, który co chwila podchodził i podciągał mi bark albo odpychał biodro, względnie pytał "a co ta noga tak lata?". Fajnie było.
No a potem nastał cięższy czas - mężowi dowaliło pracy, a mnie czepnął się jakiś wirus, skutkiem czego od czwartku nie miałam ani czasu ani zdrowia, żeby zrobić cokolwiek sportowego. Dzisiaj nafaszerowałam się czosnkiem, opiłam herbaty z imbiru (przepis niżej) i liczę na cudowne ozdrowienie już jutro. Bo bardzo ciągnie mnie do poniedziałkowego machania ciężarami.
Z braku osiągnięć sportowych, dzielę się trzema przepisami: na rozgrzewającą herbatę z imbiru, na obiecanego już dawno indyka w warzywach i na genialną zupę z pieczonego kalafiora.
Herbata z imbiru
1 litr wody
Kawałek imbiru wielkości kciuka
Imbir obrać i pokroić w plasterki. Wrzucić do wody i gotować 10 minut. Pić gorący napój aż do wystąpienia potów. Unikać przy gorączce, bo imbir ma działanie silnie rozgrzewające. Można stosować profilaktycznie przy wyziębieniu albo po ciężkostrawnym posiłku.
Indyk w jarzynach
Pierś z indyka
3-4 marchewki
2 pietruszki
Kawałek pora
Łyżka oleju
Woda
1 łyżeczka pieprzu ziołowego
1 łyżeczka lubczyku
Kilka ziarenek ziela angielskiego
Sos sojowy
Indyka pokroić w niewielkie kawałki lub paseczki i zamarynować na kilka godzin w sosie sojowym. W dużym rondlu lub na głębokiej patelni rozgrzać olej i wrzucić pokrojonego w plasterki pora. Dodać indyka i smażyć około 2 minut mieszając. Zalać wodą tak, żeby przykryła dno na wysokość nie więcej niż 1 cm. Dodać marchewkę i pietruszkę, starte na tarce o grubych oczkach oraz ziele angielskie. Dusić pod przykryciem aż wszystko zmięknie. Gdyby było za dużo wody, odkryć i odparować. Przyprawić pieprzem ziołowym i lubczykiem. Podawać z brązowym ryżem albo kaszą jęczmienną lub jaglaną. Wersja wegańska: indyka zastąpić tofu albo tempehem.
Zupa z pieczonego kalafiora
1 kalafior
1/4 szklanki tahiny
2 łyżki soku z cytryny
skórka otarta z 1 cytryny
1/4 łyżeczki kuminu
1/4 łyżeczki kurkumy
1 łyżka oliwy
sól, pieprz do smaku
pestki dyni lub słonecznika albo ulubione orzechy do posypania
Kalafior umyć i podzielić na różyczki. Posmarować oliwą i piec przez około 30-35 min w temperaturze 180C. W garnku rozgrzać łyżkę oliwy, wrzucić kumin i chwilę smażyć. Dodać upieczonego kalafiora i zalać taką ilością wody, żeby przykryła kalafiora. Gotować dopóki kalafior nie zmięknie. Zmiksować na jednolitą masę, w razie potrzeby dodając jeszcze gorącej wody. Wlać tahinę, sok z cytryny, doprawić skórką z cytryny, kurkumą, solą i pieprzem. Podawać z uprażonymi pestkami lub orzechami. To najlepsza zupa kalafiorowa jaką jadłam w życiu i jedna z najlepszych zup wszechczasów. Na pewno powtórzę nie raz. Przepis pochodzi z pięknego bloga jadlonomia.com.
Zwracam na powyższy przepis uwagę tych z Was, którym zależy na diecie bogatej w wapń. Tahina jest robiona z sezamu, który zawiera aż 1160 mg wapnia w 100 g produktu i wapń ten jest łatwiej przyswajalny niż z nabiału.
Miłego tygodnia i niech Was omijają zarazy! Mam nadzieję, że za kilka dni będzie tu mniej pisania o jedzeniu, a więcej o bieganiu.
Z braku osiągnięć sportowych, dzielę się trzema przepisami: na rozgrzewającą herbatę z imbiru, na obiecanego już dawno indyka w warzywach i na genialną zupę z pieczonego kalafiora.
Herbata z imbiru
1 litr wody
Kawałek imbiru wielkości kciuka
Imbir obrać i pokroić w plasterki. Wrzucić do wody i gotować 10 minut. Pić gorący napój aż do wystąpienia potów. Unikać przy gorączce, bo imbir ma działanie silnie rozgrzewające. Można stosować profilaktycznie przy wyziębieniu albo po ciężkostrawnym posiłku.
Indyk w jarzynach
Pierś z indyka
3-4 marchewki
2 pietruszki
Kawałek pora
Łyżka oleju
Woda
1 łyżeczka pieprzu ziołowego
1 łyżeczka lubczyku
Kilka ziarenek ziela angielskiego
Sos sojowy
Indyka pokroić w niewielkie kawałki lub paseczki i zamarynować na kilka godzin w sosie sojowym. W dużym rondlu lub na głębokiej patelni rozgrzać olej i wrzucić pokrojonego w plasterki pora. Dodać indyka i smażyć około 2 minut mieszając. Zalać wodą tak, żeby przykryła dno na wysokość nie więcej niż 1 cm. Dodać marchewkę i pietruszkę, starte na tarce o grubych oczkach oraz ziele angielskie. Dusić pod przykryciem aż wszystko zmięknie. Gdyby było za dużo wody, odkryć i odparować. Przyprawić pieprzem ziołowym i lubczykiem. Podawać z brązowym ryżem albo kaszą jęczmienną lub jaglaną. Wersja wegańska: indyka zastąpić tofu albo tempehem.
Zupa z pieczonego kalafiora
1 kalafior
1/4 szklanki tahiny
2 łyżki soku z cytryny
skórka otarta z 1 cytryny
1/4 łyżeczki kuminu
1/4 łyżeczki kurkumy
1 łyżka oliwy
sól, pieprz do smaku
pestki dyni lub słonecznika albo ulubione orzechy do posypania
Kalafior umyć i podzielić na różyczki. Posmarować oliwą i piec przez około 30-35 min w temperaturze 180C. W garnku rozgrzać łyżkę oliwy, wrzucić kumin i chwilę smażyć. Dodać upieczonego kalafiora i zalać taką ilością wody, żeby przykryła kalafiora. Gotować dopóki kalafior nie zmięknie. Zmiksować na jednolitą masę, w razie potrzeby dodając jeszcze gorącej wody. Wlać tahinę, sok z cytryny, doprawić skórką z cytryny, kurkumą, solą i pieprzem. Podawać z uprażonymi pestkami lub orzechami. To najlepsza zupa kalafiorowa jaką jadłam w życiu i jedna z najlepszych zup wszechczasów. Na pewno powtórzę nie raz. Przepis pochodzi z pięknego bloga jadlonomia.com.
Zwracam na powyższy przepis uwagę tych z Was, którym zależy na diecie bogatej w wapń. Tahina jest robiona z sezamu, który zawiera aż 1160 mg wapnia w 100 g produktu i wapń ten jest łatwiej przyswajalny niż z nabiału.
Miłego tygodnia i niech Was omijają zarazy! Mam nadzieję, że za kilka dni będzie tu mniej pisania o jedzeniu, a więcej o bieganiu.
8 komentarzy:
Zacznę od końca czyli od ... zupy strony ;-) Brzmi rewelacyjnie, dzięki za ten przepis - zrobię go w tygodniu. Super że masz tyle energii, myślę że to przez ten wymuszony rest kontuzyjny twój organizm teraz wyczuł że już może i szaleje. ps. a ja jednak trochę dziękuję orgom za Belwederską - Agrykola jest trochę za hardcorowa jak dla mnie jako element półmaratonu
"Gdybym miała więcej czasu i więcej przespanych godzin na liczniku, mogłabym biegać codziennie, codziennie meldować się na jodze (nic tak skutecznie nie usuwa zakwasów!) i co drugi dzień machać ciężarami." Miewam czasami podobne myśli.
A przepis na herbatę imbirową genialny. W razie potrzeby czuję, że podołam mu nawet z moimi zdolnościami kulinarnymi ;)
@Ava, zachęcam do zupy, bo jest naprawdę genialna. Będę testować kolejne przepisy z podlinkowanej strony :) Jeśli chodzi o Agrykolę i Belwederską, nie wiem dlaczego, ale mentalnie lepiej biega mi się pod Agrykolę ;)
@Adam, polecam nie tylko przy pierwszych symptomach przeziębienia, ale i na rozgrzanie w zimny dzień. Choć przepis na indyka / tofu / tempeh wygląda na bardziej skomplikowany, zapewniam, że jest prawie tak samo prosty w wykonaniu :)
Uwielbiam wszystko, co z kuminem. Fajny przepis, wypróbuję na pewno :-)
Haniu dużo zdrówka:) Nie daj się zarazkom;)żebyś mieszkała bliżej zrobilibyśmy z Ciebie Foczkę i po takiej "szczepionce" żadne wirusy nie miałby szans;)Pozdrówka:
@Emilia, bardzo gorąco polecam!
@Tete, dziękuję :) Muszę sobie poszukać morsów w okolicy, bo chętnie spróbowałabym tej formy hartowania. Na razie jestem zadowolona z kuracji: czosnek, herbatka imbirowa i herbata na ból gardła (z serii Yogi Tea) - obyło się bez odwiedzania apteki ;) Pozdrawiam zwrotnie!
Hania, ja tez od zupy strony!
Zrobiłam, jest niezła, nie powiem, ale chyba za mało tahini dałam, bo bałam sie, że zepsuje.
Uwielbiam takie ciekawe połączenia:)
Minus: od wczoraj wali kalafiorem w całym domu..
@42kmandmore, nie trzeba się bać :) Dodałam tyle, ile było w przepisie i nie zdominowała smaku. Plus minusa jest taki, że pieczony kalafior pachnie przyjemniej niż gotowany ;)
Prześlij komentarz