Wtorek - wyszłam wieczorem na króciutki trening. 6 km spokojnie plus 6 x 100 m ze 100-metrowymi przerwami. Tyle teorii. Ruszyłam, jak mi się zdawało, spokojnie, ale troszkę musnęłam szczęką sznurowadła, gdy zobaczyłam po pierwszym kilometrze podsumowanie: 4:31 min/km. Prrrrrrr.... Potem już było ZNACZNIE spokojniej (około 5:30). Setki też jakieś od Sasa do lasa, bo co chwilę łapałam uderzenia mocnego wiatru, więc raz było 21 sek, a raz 26. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że w niedzielę będzie mniej wietrznie. W przeciwnym przypadku większość energii stracę na pilnowanie, żeby mnie mocniejszy podmuch nie wrzucił do Wisły albo nie zawiesił na koronie stadionu. Biegałam znów wokół Filtrów - to jednak przyjemna miejscówka na wieczorne treningi, bo, tak jak już pisałam, dobrze oświetlona trasa, równy chodnik i niezbyt wielki ruch po godzinach szczytu. I biegaczy sporo.
Zresztą od zeszłego roku centrum zaroiło się biegaczami. Kiedyś mogłam zrobić naście kilometrów swoimi pętlami i spotkać jednego, dwóch biegaczy. Albo nikogo, jeśli pogoda była parszywa. Teraz to zupełnie inna historia, co mnie cieszy. Nawet jeśli, w konsekwencji boomu biegowego, po 25 minutach od rozpoczęcia zapisów na Bieg Dookoła ZOO odbijam się od komunikatu, że 1000 miejsc już się rozeszło.
Środa - clubbing! Trochę zmartwiła mnie rozgrzewka, bo biegło mi się średnio na jeża. Miałam ciężkie nogi, czułam w sobie ogólną niemoc. Po rozgrzewce dostaliśmy zadanie 10 x 400 m (400-metrowe przerwy) w tempie, w jakim biegaliśmy 10- i 15-minutówki. W moim przypadku było to, teoretycznie, 4:50 min/km. Koleżanka, która miała biegać po 4:55 zapytała, czy może biegać ze mną, bo zaraz padnie jej bateria w Garminie. Boję się, że mam koleżankę na sumieniu, gdyż nagle poczułam w sobie "klik" i przypływ mocy, więc wszystkie 400-metrówki biegłam za szybko, a i tak starałam się pilnować i hamować... Większość po 4:39-4:40, ale parę dobrze poniżej 4:30. I, co nadal mnie zdumiewa, to nie był dla mnie specjalny wysiłek. Po piątej 400-metrówce tak się rozhulałam, że mogłam nawet rozmawiać w trakcie biegania. Może niezbyt płynnie, ani składnie, ale na pewno nie odczuwałam tego tempa jako wielkiego wysiłku. Mogłabym robić kolejne okrążenia i bawić się samym bieganiem. Z ciekawości sprawdziłam, jakie tempa drugozakresowe biegałam w zeszłym roku i było to 5:04 - 5:06, czyli 14-16 sekund wolniej. Czy pobiegnę o 14-16 sekund / km szybciej w półmaratonie lub maratonie? [ponury śmiech zza kulis]
Czwartek - siłownia. Mamma mia, jaka się robię systematyczna! Już drugi tydzień z rzędu. Fiufiu. Rozgrzewka na bieżni była tradycyjnie nieprzyjemna, ale tym razem nie tylko dlatego, że w części, w której ustawione są maszyny do ćwiczeń aerobowych, jest najgoręcej. Bolała mnie lewa kostka i prawa piszczel (to chyba ona, prawda?). No i ciężko, ciężko przebierało się nogami. Potem była przyjemniejsza część, tzn. trochę stabilizacji i ogólnorozwojówki - a to z piłkami, a to z bosu, a to ze sztangą, a to z piłką lekarską. Mam nadzieję, że nie przesadziłam i nie będzie zakwasów.
Jutro mam zrobić naprawdę mikroskopijny trening (wolne 4 km), zakończony kilkoma żwawymi, ale niezbyt szybkimi 100-metrówkami.
Bardzo przydałyby mi się ze dwie dobrze przespane noce i może w niedzielę nie zejdę na 10 kilometrze.
O ile, oczywiście pobiegnę. Przecież u mnie wszystko jest możliwe. Ale krzątam się, krzątam z bieganiem i cieszę z każdego treningu, na który daję radę wyjść. Coś z tego może kiedyś będzie, a może nie, a na razie jest dobrze, bo jest dobrze i tego będę się trzymać. O.
Biegnącym w niedzielę w Półmaratonie Warszawskim życzę dobrych humorów i dobrej zabawy!
czwartek, 22 marca 2012
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
6 komentarzy:
Powodzenia na półmaratonie!
Powodzenia! A dobra zabawa będzie na pewno :-)
Myslę że jesteś w stanie wykręcić naprawdę świetny czas, bo forma fiu fiu patrząc po czasach - oby nic nie stanęło na przeszkodzie! Będę trzymać kciuki i czekać na relację :)
Pobiegniesz, pobiegniesz, dont worry! Do zobaczenia na trasie, powodzenia:)
@Mauser, dziękuję! A Ty biegniesz?
@Emilia, na to liczę :) Powodzenia życzę i Tobie!
@Ava, na przeszkodzie możne stanąć: a) moja głowa, b) moja głowa, c) moja głowa, i tak dalej. No i mam nadzieję, że Ironman nie dostanie w nocy trzydniówki albo czegoś w tym guście ;) Kciuki bardzo się przydają. Na razie jest jeden sukces - dzisiaj wreszcie w miarę dobrze przespana noc. Hura!
@Krasus, do zobaczenia i powodzenia :)
powodzenia !!! :)
Prześlij komentarz