To były fantastyczne wakacje. Wykorzystałam je chyba do maksimum, starając się nadrobić lato z gipsem i sandałem, miesiące bezbiegowego pustkowia, przepłakany i stracony start w Maratonie Karkonoskim, itp. itd. Czas odciąć się grubą, słoneczną kreską od tamtych 4 miesięcy (miały też swoje plusy i w następnym odcinku napiszę coś, o co bym się jeszcze miesiąc temu nie podejrzewała) i działać na pełnych obrotach.
W związku z powyższym: jutro trening dubeltowy (siłownia + clubbing), a w międzyczasie przygotowuję fotorelację w odcinkach (jak wybrać z ponad 1000 zdjęć te najnajnajfajniejsze??), piję ziołową herbatkę rozgrzewającą, wspomaganą homeopatyczną dawką koniaku, oraz idę odsypiać samoloty.
Zastanawiam się też, jakie ciasto upiec, żeby uczcić powrót do clubbingów. Pomysły?
Miłego tygodnia!
Foto by Maciej Zimowski, Sueño Surf

7 komentarzy:
witaj w domu ;)
Aniu, lecieliśmy wzdłuż wybrzeża Senegalu - myślałam o Tobie :)
Oj takie wakacje to naprawdę świetnie ładują akumulatory :) Super że Ci się udały i czekam niecierpliwie na fotki i udanego otwarcia nowego "rozdziału" bez sandała ;)
Fajnie, że wakacje się udały. I że wracasz do treningów!
Co do ciasta - to chyba jeszcze śliwkowe, póki materiał jest.
Na selekcję powakacyjnych fotek to sposób mam odwrotny. Czyli nie to, że odrzucam najsłabsze z całości, tylko wybieram z niej najlepsze.
ale pozytywnie! :) powodzenia we wracaniu do biegania!
@Ava, baterie słoneczne mam naładowane na dłuższy czas, teraz jeszcze korzystam z pięknej jesieni i je doładowuję :)
@Emilia, zrobiłam z jabłkami, ale się nie udało i zostało w domu :(
@Krasus, ja najpierw wyrzucam ewidentnie nieudane (to jest łatwe), a potem wyciągam te najlepsze, ale to trudne, bo czasem z niezbyt udaną fotą wiążą się fajne wspomnienia.
@Itsfineirantoday, oj pozytywnie :) Dziękuję!
Prześlij komentarz