środa, 11 lipca 2012

Letnie różności

Siedzę w dusznej Warszawie i odliczam dni do wyjazdu nad morze. Normalnie szykowałabym buty trailowe do śmigania po ścieżkach leśno-piaszczystych oraz prowadziła długie dyskusje z mężem na temat sensu zabierania długiej pianki, skoro i tak nie wyjdę na lodowatą wodę, bo wolę siedzieć z aparatem na suchym brzegu. A teraz zastanawiam się, jak zaimpregnować bucior, żeby chodzić na spacery (ble) w zapowiadanym na większość pobytu deszczu. Jakieś pomysły? Poza zawiązaniem sobie na stopie torebki foliowej?

W poniedziałek byłam na zmianie opatrunku i kontroli u pana doktora od stóp. Wygląda na to, że jestem na dobrej drodze, ale jeszcze boję się poddawać hura optymizmowi. Opuchlizna maleje z dnia na dzień (widocznie lepiej jej służą okłady z lodu niż uwięzienie pod podwójną warstwą filcu i grubą skorupą z gipsu), zasinienie schodzi. Cięcie się nie babrze, szwy trzymają. Noszę już tylko plaster z opatrunkiem i sama go sobie zmieniam co wieczór.

W przyszły poniedziałek mam kolejną kontrolę i zdjęcie szwów oraz badanie krwi pod kątem ewentualnego stanu zapalnego lub zakrzepicy.

Chodzę w swoim paskudnym sandale już zupełnie bez podpierania się kulami. Mogę już nawet nosić Ironmana na rękach!

Pan dr cierpliwie wysłuchał moich rozlicznych pytań. I: rehabilitacja i fizjoterapia dopiero po zrośnięciu kości, bo na razie cała zabawa polega na tym, żebym zbytnio nie ruszała stopą ani nie obciążała jej przodu (stąd powabny sandał do chodzenia "z pięty", czyli oduczam się ruchu ze śródstopia); mogę iść do osteopaty, tylko uważać na stopę; i, co najważniejsze, mogę iść na pedikiur!

Gdybyście nie mieli pomysłu na prosty, zdrowy i smaczny obiad letni, bardzo polecam gulasz z bloga Zieleniny.

Wracam do czytania kolejnego kryminału i wklejam jeszcze trochę pocztówek z Podlasia.







5 komentarzy:

Leszek Deska pisze...

Z tym zsinieniem to dobrze że schodzi bo to niebezpieczne jest. Słyszałem o przypadku w moim rodzinnym mieście gdy młody chłopak (chyba 25 lat) umarł z powodu gipsu (zakrzepica), dlatego teraz dają te zastrzyki - profilaktycznie.
Idzie ku lepszemu więc tylko się cieszyć. My jedziemy całą czwórką na początku sierpnia i pewnie będzie upalnie bo do Chorwacji...

tete pisze...

też się wybieram nad Bałtyk, ale prognoza pogody jest nieszczególna;( mam nadzieję że się nie sprawdzi;)Wam też Haniu tego życzę:)pozdrówka;)

Unknown pisze...

Jeszcze z zasinieniem, z sandałem do chodzenia z pięty, ale z pediciurem - to się nazywa klasa :-)

Bez kuli - to na pewno ulga! Coraz bliżej pełnego ozdrowienia!

P.S. Bardzo apetyczny ten gulasz!

www.3chani.blox.pl pisze...

Cieszę się, że z nogą coraz lepiej :) Jakie kryminały czytasz?

Hankaskakanka pisze...

@Leszek, tak, zakrzepica była podobno kiedyś jednym z najczęstszych powikłań związanych z noszeniem gipsu.
@Tete, no to zaweźmijmy się na proszenie pogody o parę dni łaski dla Bałtyku :)
@Emilia, no jasne! Style comes first :) (między nami mówiąc, mam wrażenie, że przez to siedzenie w domu flaczeję i starzeję się w oczach, więc chociaż sobie pedikiur sprawię :)) Gulasz polecam! Zrobiłam dzisiaj z ciecierzycą, bo nie miałam kogo wysłać po fasolkę. Rewelacja!
@3chani, teraz stareńkiego Folleta ("Triple") ;)