środa, 28 października 2009

Skoro już zaczęłam...

Po co mi ten blog? Niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że przez dwa lata (Erę Biegową Hankiskakanki liczę od pierwszego startu, czyli od października 2007) opisywałam swoje biegowe przygody w rozmowach, w e-mailach i na forach. Zachciało mi się zebrać je w jednym miejscu i systematycznie dokładać nowe zapiski.

W trakcie dwóch lat odnosiłam sukcesy, popełniałam błędy i nabierałam doświadczenia. Może zabrzmi to patetycznie, ale z każdego biegu i z większości treningów mogłabym wysnuć dla siebie jakąś naukę na "zaś". Więc może dobrze byłoby mieć pod ręką ściągę z własnych doświadczeń. Np. zapamiętać raz na zawsze, że nie mogę biegać na głodniaka, ale za to wysokie obcasy pomagają mi w znoszeniu najgorszych zakwasów w nogach (o ile, przy okazji zarabiania na zakwasy, nie dowaliłam kolanom). Zapisać modele butów, w których każdy bieg powyżej 10 km kończył się krwawą jatką, a po 20 km dochodziły atrakcje w postaci schodzących paznokci. I tak dalej.

Innym powodem założenia tego bloga jest wrodzone lenistwo. Zamiast zdawać X relacji e-mailowych i telefonicznych, po kolejnym starcie zaszpanuję przed rodziną i bliskimi wysyłając link do gotowego opisu ze zdjęciami w promocji. A przy okazji może wreszcie do końca obłaskawię program do obróbki zdjęć.

Ze spraw bieżących: staram się przypomnieć sobie, czy dzisiejsze zakwasy zawdzięczam wczorajszym  seriom na "suwnicy" czy też może wykrokom z ciężarkami. W zasadzie wszystko jedno: boli. A jutro znów trening. O treningach bardziej szczegółowo będzie kiedy indziej. Na razie czas na jednostkę teningową pt. "regeneracja". Czyli trzeba iść spać, czego i Wam życzymy.

1 komentarz:

Ewelina Majdak pisze...

Hanko Skakanko trafiłam tu przez Kikki aka Anoushkę aka Żabę u której zostawiasz komentarze. Pamiętam też Twoje rady w temacie biegania, kiedy jeszcze aktywnie udzielałam się na GP. Dawno to było.
Zaczęłam czytać bloga 10 minut temu i zamierzam przeczytać go od deski do deski. Potrzebuję motywacji by wrócić znowu do swojej formy.
Nie jestem biegaczką tak pełną zapału jak Ty, ale ostatnio zaniedbałam siłownię i jest mi z tym źle.
Twój blog jest dla mnie motywacją, a szczególnie zdjęcia na których widać Twoje zgrabne nogi :)

Pozdrawiam wieczorową porą,

Polka