Do maratonu zostało raptem 12 dni. Mam za sobą najcięższe tygodnie treningowe, w tym ten ostatni, w którym przebiegłam dla siebie niezwyczajną ilość kilometrów. Jestem zmęczona, choć pulsometr tego nie pokazuje. Cieszę się na tapering, na zbliżający się maraton i (spokojnie, moje serce) roz-tre-no-wa-nie!
W międzyczasie walczyłam nie tylko z rosnącą awersją do butów biegowych, lecz także dwa razy zmierzyłam się z jakąś podgryzającą zarazą, która (mam nadzieję) poległa z kretesem. Te dwa starcia oraz własne doświadczenia kontuzyjne i wszystkie zasłyszane historie o przetrenowaniu, skłoniły mnie do poszukiwania prozdrowotnych przyjemności, które ułatwiłyby radzenie sobie z wyzwaniami planu treningowego.
Na szczyt listy trafiły:
Kąpiel solankowa
Kupujemy w pierwszej lepszej aptece 1 kg soli bocheńskiej (biało - granatowe worki) lub iwonickiej. Nalewamy do wanny ciepłą wodę, wrzucamy sól, mieszamy i zanurzamy się w kąpieli. Nie wiem, jak długo to powinno trwać, ale myślę, że 15-20 minut z książką i herbatką ziołową lub gorącą wodą z imbirem i cytryną, to całkiem rozsądny czas na relaks. Zgodnie z informacją na opakowaniu, do kąpieli nadają się roztwory o mocy 1 - 3 %, przy czym przyjmuje się, że wanna ma 100 l. Więc, jeśli komuś potrzebne są mocniejsze wrażenia, może kupić 2 albo 3 worki. Mnie wystarczył jeden - po kąpieli czułam się jak po porządnym masażu.
Opaski kompresyjne
Nie wierzyłam w to, że coś dają. Dopóki nie kupiłam i nie założyłam na najcięższy trening (15 km w tempie szybszym od pierwszego zakresu, 10 km w tempie maratońskim, 3 km schłodzenia). Od dłuższego czasu (jeszcze z epoki przedzłamaniowej) po trudniejszych treningach i po zawodach bolały mnie łydki. Ba, po bieganiu w górach też bolały jak nieszczęście, podczas gdy czworogłowe i dwugłowe miały się świetnie. Po niedzielnym treningu łydki nie bolą i nie były tak pospinane, jak mogłyby być. Cud! Rozważam zakup opasek na uda, na wypadek, gdyby czworogłowe i dwugłowe przejęły pomysły na pobolewanie od łydek, ale najbardziej przydałaby mi się opaska na odcinek lędźwiowy kręgosłupa. Jeszcze takiej nie znalazłam.
Rosół
Rozgrzewające herbatki, czosnek - wszystko to jest bardzo fajne. Ale, kiedy dwa razy próbowało mnie dopaść choróbsko, ratowałam się rosołem. Za pierwszym razem wegańskim, za drugim - tradycyjnym, mięsnym. Śmiem twierdzić, że parę kubków rosołu (tylko nie ersatzu z kostki, ale wywaru gotowanego na warzywach i przyprawach lub warzywach, przyprawach i mięsie) działa na osłabienie i atakujące bakcyle znacznie lepiej niż różne medykamenty z apteki.
Drzemka
Luksus najtańszy, najzdrowszy, najmilszy i, o zgrozo, najtrudniej dostępny. Jednak, jeśli tylko mogę wygospodarować 10, 15, 20 minut w ciągu dnia - korzystam. To jest szczyt luksusów!
Herbatka z głogu
Podobno działa tonizująco na mięsień sercowy i jest wskazana do popijania przy długotrwałym wysiłku. Polecana przy nadciśnieniu (nie mam). Bardzo mi smakuje, więc piję.
--
No dobrze. To jeszcze 12 dni!
wtorek, 15 października 2013
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
12 komentarzy:
Kąpiel brzmi wspaniale i chętnie wypróbuję! Opaski kompresyjne zresztą też.
I już się szykuję do trzymania kciuków!
Też mam sól bocheńską. Według tego, co mi powiedzieli w aptece (skąd wyniosłam cały zapas;,) skład mają taki sam, tylko iwonicka jest znacznei droższa. Ja sobie jeszcze wlewam do wanny trochę olejku eterycznego.
Solankę muszę wypróbować! A opaski chcę na uda kupić, może wreszcie dobiegnę maraton w równym tempie... :)
Powodzenia i odpoczywaj po tym ciężkim tygodniu!
Odkąd przebiegłam marathon w getrach cw-x i obyło się bez większych boleści uwierzyłam w moc kompresji
@Emilia, polecam kąpiel, zwłaszcza po maratonie. Kąpiel w soli bocheńskiej jest ponoć zalecana właśnie przy zmęczeniu fizycznym :)
@KA, iwonickiej używałam do moczenia zrastającej się nogi - podobno działa najlepiej przy złamaniach :) PDOS mi ją polecił.
@Leszek, bardzo, bardzo polecam solankę! Spa w domu :) Jak już wypróbujesz opaski na uda, daj znać, jak działają. Na razie jestem zachwycona tymi łydkowymi.
@Wiolqn, no właśnie ciekawe, jak będą się czuły moje łydki po maratonie w opaskach :)
Ja bardzo polecam opaski na uda - w moim przypadku znacząco wpłynęły na zmniejszenie się nadmiernego napięcia mięśni.
Oj ale będę trzymać kciuki :)))) NO i ta sceneria Lozanny, zazdroszczę :) A co do gadżetów to też biegam ważne i długie biegi w kompresyjnych ale podkolanówkach - aczkolwiek, raczej ze względu na historie żylakowe :)
Gdzieś w którymś papierowym bieganiu było ostatnio o kompresyjnych dodatkach. Wniosek był taki, że warto, ale na zawody albo żeby przyspieszyć regenerację, ale nie na wszystkie mocne treningi, bo najzwyczajniej w świecie organizm się przyzwyczai i przestanie reagować na pomoc ze strony kompresji.
Brzmi sensownie.
O kompresji wprost ze źródła poczytajcie na http://compressport.pl/compressport/
@Przemekimaraton, :)
@Ava, no właśnie skusiłam się głównie ze względu na historie żylakowe.
@Adam, podobną opinię słyszałam od znającej się na rzeczy osoby. Dlatego opaski będą tylko na szczególne wyjścia :)
@Maciej Czaja, dziękuję, ale pod tym linkiem jest tylko informacja o firmie i sklep on-line :)
Odpoczynek - zarówno fizyczny jak i psychiczny - z pewnością dobrze zrobi przed startem. Powodzenia! :)
@Ania, myślę, że tak :) Dziękuję!
Prześlij komentarz